wtorek, 24 kwietnia 2012

Nicki Minaj: Roman Reloaded

OCENA: 5.5
Yo Nicki Nicki, trochę się wydarzyło od czasu Pink Friday, ain't it true? Rok temu Super Bass eksplodowało jako hit wakacji 2011 i w konsekwencji zaatakowało niejeden ranking końcoworoczny (mój też!). Wpadło też kilka świetnych featów tu i tam - zwrotki z A$$ (Remix) Big Seana i remiksu Till The World Ends Spears również zostaną ze mną na długo. Ściskaliśmy kciuki za Roman Reloaded, mogło być tak pięknie, czemu więc nas zawiodłaś?

sobota, 7 kwietnia 2012

[KONKURS] Potrójna Niechęć!

fot. Jan Zamoyski / Czułość
Idzie Wielkanoc i świąteczny nastrój nam się udziela, chcemy pomagać bliźnim. Ale że średnio jara nas angażowanie się w pomoc jakimś dzieciom w południowo-wschodniej Afryce, to nie kupujemy "świątecznego chlebka", tylko... mamy dla Was konkurs. Do wygrania trzy płyty Niechęci, w oryginalnej folii z naszym maciupkim logo na niej.

Co trzeba zrobić, aby wygrać Śmierć w miękkim futerku? Wystarczy wysłać maila na nasz stały adres uchemwnute@gmail.com wraz z w miarę twórczym rozwinięciem tytułu. Może być to tekst, może być to dowcip, może być to rysunek, grafika komputerowa, utwór muzyczny, zdjęcie znalezione w necie. Cokolwiek. Cel jest jeden: po zapoznaniu się z dziełem mamy być pod takim wrażeniem, że uznamy, iż warto ruszyć się na pocztę, by Ci tę płytę wysłać.

Konkurs nie ma deadlinów. Będzie trwał do wyczerpania zapasów - czyli do momentu, aż znajdą się trzy osoby, które dadzą radę wyrwać od nas płyty.

Powodzenia i wesołych świąt!

piątek, 6 kwietnia 2012

Niechęć: Śmierć w miękkim futerku

OCENA: 7.5
Śmierć w miękkim futerku usłyszałem po raz pierwszy gdzieś w okolicach lutego; o planach wydawania tej płyty w ramach Wytwórni Krajowej dowiedziałem się jeszcze wcześniej i wypytywałem o nią regularnie. Dziś, w kwietniu 2012 roku, możecie ją wreszcie kupić, przy okazji z naszym małym logiem na folii. Do tego też zachęcam.

No właśnie. Kwestia małego przecież napisu Uchem w Nutę i charakterystycznego uszka czyni z tego tekstu wyzwanie dużego formatu: w polskiej tradycji krytyki muzycznej i filmowej utarło się, że patronat oznacza z góry postawę czołobitną, wobec czego wszelkie recenzje u takiego źródła noszą z góry piętno niewiarygodności. Sytuację potęguje ocena, jaką ośmieliłem się wystawić.

sobota, 17 marca 2012

Natural Snow Buildings: Beyond The Veil

OCENA: 6
Kiedy słucham muzyki, zwłaszcza takiej jak 'Beyond the Veil', niemal zawsze łączę ją z jakimiś obrazami, ze wspomnieniami i wydarzeniami, których byłem świadkiem, ale niekoniecznie. Nie inaczej jest w tym przypadku. Z jednej strony czuć dotkliwą samotność. Taką, w której tykanie zegara w pustym mieszkaniu doprowadza do rozpaczy, a kapanie wody z kranu nie pozwala zasnąć. Taką, gdzie choć otoczeni tłumem, nie znajdujemy żadnego ukojenia, a wszelkie dźwięki docierają przytłumione, jak zza szyby okna w zimnej aluminiowej ramie. Ta płyta, tak jak zresztą cały dorobek Natural Snow Buildings, jest wręcz monumentalnie smutna. Czego jednak tak naprawdę możemy się spodziewać po kapeli utożsamianej z ambientem i dronami? Smutek towarzyszy tej parze chyba od zawsze...

poniedziałek, 12 marca 2012

Hotel Kosmos: Weird Polonia

OCENA: 5
Jakiś czas temu w czeluściach YouTube natrafiłem na film pt. Hołdys Kosmos - Nie płacz Ewka. Był to okres zamieszania wokół pana Zbigniewa Hołdysa, ale także czas, w którym zasłuchiwałem się w Hermetycznych miejscach publicznych oraz w Barykadach, które przedpremierowo zostały umieszczone na Facebooku zespołu Hotel Kosmos. Nie powinno więc być zaskoczeniem, że zamiast Hołdys Kosmos przeczytałem Hotel Kosmos, oraz że się zdziwiłem, iż ten toruński zespół w tak dużych ilościach coveruje piosenki Perfectu. Wszystko się oczywiście wyjaśniło, gdy załączyłem film, a na nim ukazał się Zbigniew H.

wtorek, 6 marca 2012

VNM: Etenszyn: Drimz Kamyn Tru

OCENA: 5.5
Rok temu: Generalnie jednak De Nekst Best nie przynosi żadnej rewolucji (i bardzo dobrze!); utwierdzając status quo w sprawie VNM-a: to wciąż - niezależnie czy na legalu, czy na nielegalu - jeden z lepszych raperów pomiędzy Odrą a Bugiem.

W tym roku jest już jednak inaczej, VNM stawia na rewolucję, opowiada w wywiadach że nikt z polskiej sceny go już nie inspiruje, oddał się Amerykanom, za parę lat będzie się go propsować i takie tam nudne przechwałki raperów. Nawet jeśli ma rację (pewnie ma), to i tak niewiele to zmienia, a cała recenzja ograniczy się do jednej grafiki. Gotowi?

piątek, 2 marca 2012

The Mars Volta: Noctourniquet

OCENA: 5
Dawno temu At The Drive-In zrobiło coś ze mną. Sprawiło, że polubiłem tych gości. Z tymi szopami na głowie, z jakimś ADHD, które słychać było w ich grze, w śpiewie, w tym jak się poruszają. Nie muszę chyba wyjaśniać dlaczego w pierwszym akapicie wspominam o At The Drive-In. Dobra, jeśli jakimś cudem czytasz recenzję takiego zespołu jak Mars Volta i nie znasz jego korzeni to napiszę - to są korzenie. Mars Volta jest w jakiejś mierze spadkobiercą niezwykle skromnego w dorobek, ale bardzo charakterystycznego At The Drive-In. 

niedziela, 12 lutego 2012

Afro Kolektyw: Piosenki po polsku

OCENA: 9.5
Narzekanie na kondycję dziedziny sztuki zwanej muzyką jest nudne jak ziemniaki, ale ciężko zacząć inaczej jakąkolwiek recenzję świetnej płyty, zwłaszcza jeśli w poszukiwaniu sensacji okołomuzycznej spoglądasz na okładkę książki Bogusława Kaczyńskiego i widzisz tytuł Dzikie orgie i dopiero towarzyszka wyprawy uświadamia Ci, że nie, nie orgie, a orchidee. (Teraz - dzięki, Aniu! - ta sama dziewczyna znalazła to. Nie rozumiem świata.)

Żyjemy w czasach, w których człowiekowi zainteresowanemu muzyką na poziomie innym niż czytelnictwo Teraz Rocka lub ślepe podążanie za zajawkami dziennikarzy Trójki pozostało jedynie picie do lustra bądź przeczesywanie Soundclouda w poszukiwaniu już nawet nie ognia, ale przynajmniej iskry. Że niby nie jest tak źle i można? Jasne, że można, ale słuchanie muzyki dzisiaj to walka nie z wiatrakami, a z kalkami, kserokopiami, kopiuj-wklejami i miałkością.

czwartek, 9 lutego 2012

Space Sugar: Space Sugar (EP)

OCENA: 5
Space Sugar jest trójmiejskim zespołem powstałym w ubiegłym roku. Członkowie grupy są bardzo ambitni, bo mimo, że dopiero kilkanaście dni temu ukazała się ich debiutancka EP-ka, to już planują zagraniczne koncerty. Mają też bardzo ciekawą notkę prasową z której oprócz takich oczywistych informacji jak krótka biografia czy skład zespołu, możemy się dowiedzieć jakie gatunki są podobno przez nich wykonywane. Lista jest długa, a na niej m.in shoegaze, cold wave, space rock, czy nieśmiertelne indie. Brzmi ciekawie, chociaż po przesłuchaniu materiału można z pewnością powiedzieć, że są to niestety tylko losowe "tagi". Z shoegaze ma to tyle wspólnego, co Smashing Pumpkins z ojcostwem tego gatunku. Zimną falę poczułem co najwyżej w czasie spaceru przy temperaturze minus dziesięć w Rio. Space występuje jedynie w nazwie zespołu, a indie to już chyba nawet nie trzeba tłumaczyć. Jednak mimo tych niezgodności nie można się zrażać. Dlatego ta recenzja pomimo tego posiada też rozwinięcie i zakończenie.

sobota, 4 lutego 2012

Cloud Nothings: Attack on Memory

OCENA: 7
Cloud Nothings jest świetnym przykładem na to, że podążanie głównym nurtem nie zawsze przynosi sukcesu i czasami warto się odwrócić i popłynąć pod prąd. Pierwsze dwie płyty tego zespołu z Cleveland były raczej standardowym indie-amerykańskim graniem z przydługą listą inspiracji ulubionymi zespołami z lat '90. Na debiucie bardziej lo-fi, na drugiej bardziej współcześnie, ale na tyle nijako, że w pamięci pozostał mi jedynie teledysk, na którym ludzie wkładają sobie warkocze do ust. Sam zespół też sobie to uświadomił i być może stąd tytuł najnowszego singla. Cloud Nothings byli bez wartej zapamiętania przeszłości, oraz bez perspektyw na przyszłość. Ale dzięki Attack on Memory na długo pozostaną w naszej pamięci, a przyszłe losy malują się w bardziej optymistycznych kolorach.