Sprawa dość prosta. Twilite swoim LP w zeszłym roku sprawili, że co poniektórzy mogli spędzić kilka przyjemnych chwil - dwóch facetów z gitarami, śpiewający delikatne piosenki, okraszone gdzieniegdzie jakimś dęciakiem i pianinem. Przyjemne, prawda? Naturalny wydaje mi się zatem pomysł, by te minimalistyczne kompozycje dobrze wykorzystać - z powstałych remiksów wyszła naprawdę świetna rzecz. Dla każdego, kto śledzi naszą rodzimą scenę, ta EP nie jest niczym nowym. Pokazuje jednak kilka ciekawych rzeczy.