| OCENA: 8.5 |
poniedziałek, 22 października 2012
Godspeed You! Black Emperor: Allelujah! Don't Bend! Ascend!
piątek, 19 października 2012
Twilite: Remixed
Sprawa dość prosta. Twilite swoim LP w zeszłym roku sprawili, że co poniektórzy mogli spędzić kilka przyjemnych chwil - dwóch facetów z gitarami, śpiewający delikatne piosenki, okraszone gdzieniegdzie jakimś dęciakiem i pianinem. Przyjemne, prawda? Naturalny wydaje mi się zatem pomysł, by te minimalistyczne kompozycje dobrze wykorzystać - z powstałych remiksów wyszła naprawdę świetna rzecz. Dla każdego, kto śledzi naszą rodzimą scenę, ta EP nie jest niczym nowym. Pokazuje jednak kilka ciekawych rzeczy.
czwartek, 18 października 2012
Grizzly Bear: Shields
1. Za każdym razem słuchając niemal każdego z numerów na Shields, mam uczucie déjà vu. Myślę: jakie to jest podobne do... no zaraz, czego? I odpalam któryś z poprzednich albumów i szukam. I nie znajduję.
2. Wysłuchując każdego z utworów na Shields od razu wiemy (o ile oczywiście wcześniej znaliśmy cokolwiek Grizzly Bear), że słuchamy Grizzly Bear. Brzmienie gitar, aranżacje, rytm - wszytko jest tu tak charakterystyczne, tak znane, tak oczywiste! A mimo wszystko całkiem świeże.
niedziela, 14 października 2012
Muse: The 2nd Law
| OCENA: 2.6 |
Przyznanie się w tzw. "niezależnym środowisku recenzenckim" do tego, że słuchało się kiedyś nałogowo Muse można porównać do coming outu. Po słowach które zaraz padną, już nikt na serio nie potraktuje żadnej mojej opinii na temat muzyki. Ale niech będzie. W latach 2006-2008 Muse było moim ulubionym zespołem. Ba, gdyby nie ten zespół, to być może nie napisałbym tych ponad 60 tekstów dla Ucha i być może do dzisiaj nie słuchałbym sam z siebie muzyki. Bo może to nietypowe, ale do 16 roku życia nie interesowałem się muzyką. Kumple w gimnazjum słuchali Slipknota, Iron Maiden czy Metalliki. Ja też próbowałem, chociaż czułem, że to nie jest to. Aż nagle pewnego dnia natrafiłem na kompilację z dokonaniami Boruca i Żurawskiego w Celticu, do której było podłożone Time is Running Out. Wtedy uświadomiłem sobie, że to jest to, czego chcę słuchać w życiu. Po paru dniach w końcu poznałem wykonawcę, potem następne piosenki, płyty, w miarę czasu kolejnych artystów i im więcej ich poznawałem, tym mój niezmierny zachwyt nad Muse malał. Dzisiaj już nie ubóstwiam Showbiz czy Origin of Symmetry, chociaż do samych płyt jak i do zespołu wciąż mam wielki sentyment. Niestety, tego drugiego z chęcią bym się pozbył. Bo sentyment do zespołu objawia się tym, że do dnia dzisiejszego jestem z ich sprawami na bieżąco i mym osobistym masochizmem jest sprawdzanie ich nowych utworów, które z roku na rok brzmią coraz gorzej. W tym roku szala goryczy się przelała i nie powinienem już nigdy przesłuchać żadnego nowego utworu Muse, ale i tak wiem, że nadal to będę robił. Dlatego też ta recenzja. Bo oczywiste jest, że oprócz samych fanów, nikt na serio nie postrzega tego zespołu. Ale jako, że jeszcze nigdy nie recenzowałem Muse, a może to być moja ostatnia szansa, to postanowiłem wykorzystać tę szansę na specyficzną przyjemność i napisać kilka słów o ich najnowszym materiale.
wtorek, 25 września 2012
Jessie Ware: Devotion
| OCENA: 7 |
poniedziałek, 3 września 2012
OFF Festival 2012 - relacja
piątek, 17 sierpnia 2012
Bloc Party: Four
| OCENA: 5 |
Bloc Party po czterech latach od katastrofalnej płyty pod tytułem Intimacy wraca z nowym materiałem. Mogłoby się wydawać, że po trzeciej płycie, która została dobita solowym albumem Kele Okereke, nikt z zainteresowaniem już nie spojrzy na tę kapelę. Jednak jak wiadomo, marketing jest sprawą najważniejszą. Bloc Party nazywane w okresie debiutu brytyjską odpowiedzią na Les Savy Fav dołączyło do Frenchkiss Records należącego do... basisty Les Savy Fav. Dzięki czemu pojawiła się nadzieja, że zabrzmią jak na Silent Alarm, a my znowu poczujemy się jak w 2005 roku.
piątek, 3 sierpnia 2012
Enchanted Hunters: Peoria
![]() |
| OCENA: 8 |
poniedziałek, 23 lipca 2012
iamamiwhoami: kin
| OCENA: 7.5 |
Pod koniec 2009 roku na serwisie YouTube pojawił się tajemniczy projekt muzyczny o nazwie iamamiwhoami. Wraz z coraz ciekawszymi piosenkami które co jakiś czas ukazywały się na youtubowym profilu, zaczęła narastać coraz większa ilość teorii kto stoi za tym projektem. Podobno największą faworytką bukmacherów została Christina Aguilera. Jednak rzeczywistość jak zwykle nas rozczarowała i prawda była taka, że za tajemniczym głosem stała nikomu bliżej nie znana Szwedka o imieniu Joanna Lee. Ja całej zabawy nie śledziłem, ba, o samym projekcie dowiedziałem się po ukazaniu płyty kin, więc moja radość tym większa, bo cały materiał wiernym obserwatorom był znany już od dawna.
poniedziałek, 2 lipca 2012
Gdzie strumyk płynie z wolna: Muflon
Dane personalne
Jakub "Muflon" Rużyłło
Skąd
Warszawa
Osiągnięcia
WBW 2006 i 2008; wygrał więcej bitew niż masz bakterii na rękach.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

