Miałem co najmniej pięć pomysłów na odkopanie odkopanych i – co całkiem logiczne – wybrałem szósty: połączenie wszystkich w jeden. O niektórych zjawiskach szykuję osobne pasma i nie mam pojęcia, ile z nich doczeka się publikacji (pewnie żadne) – ale w tym momencie jest istotne nie to, a dziesięć wałków tam niżej, po dwa do każdego z tematów: disco późnych lat siedemdziesiątych, zaginione klasyki indie, instrumental hip-hop przed instrumental hip-hopem, Bitelsi po Bitelsach i Pixies po Pixies. Będzie luźno i szybko, bo „my tu mamy maj, to do nas świat wygina się” – a maj spędza się milej słuchając muzyki niż proponując innym słuchanie twojej. Jazda, jazda, jazda, jazda!
piątek, 6 maja 2011
Odkopane wiosną
Miałem co najmniej pięć pomysłów na odkopanie odkopanych i – co całkiem logiczne – wybrałem szósty: połączenie wszystkich w jeden. O niektórych zjawiskach szykuję osobne pasma i nie mam pojęcia, ile z nich doczeka się publikacji (pewnie żadne) – ale w tym momencie jest istotne nie to, a dziesięć wałków tam niżej, po dwa do każdego z tematów: disco późnych lat siedemdziesiątych, zaginione klasyki indie, instrumental hip-hop przed instrumental hip-hopem, Bitelsi po Bitelsach i Pixies po Pixies. Będzie luźno i szybko, bo „my tu mamy maj, to do nas świat wygina się” – a maj spędza się milej słuchając muzyki niż proponując innym słuchanie twojej. Jazda, jazda, jazda, jazda!
czwartek, 5 maja 2011
Britney Spears: Femme Fatale
| OCENA: 4 |
Genialne vs beznadziejne. Cudowne vs nudne. Gdyby to nagrało Radiohead to byś się jarał!!! vs Gdyby to nie była Britney nawet byś nie spojrzał!!! Siedem lat po kapitalnym, zmiatającym (niemal?) wszystko i wszystkich w dziedzinie popu singlu Toxic, postać Britney znów wywołuje olbrzymie emocje, jak zwykle dzieląc środowisko zainteresowanych muzyką na dwa obozy. Szalikowcy szóstego albumu Brytyjki (he he) są skłonni zaliczać go do jednych z największych osiągnięć muzycznych trwającego, dwa tysiące jedenastego roku; przeciwnicy... o tym będzie za chwilę.
środa, 4 maja 2011
Shiny Beats: Kawiarnia Naukowa, Kraków, 14 maja
Shiny Beats to nie do końca jeszcze poznane zjawisko fizyczne, fascynujące świat współczesnej nauki. Wszystko zaczęło się od artykułu w prestiżowym magazynie Nature, dokumentującym wieloletnią pracę skandynawskich badaczy, którzy odkryli związek światła i muzyki. Naukowcom z Neon Harvest Company udało się doprowadzić do przekształcenia wiązki światła w falę dźwiękową, o zadziwiających właściwościach fizycznych i chemicznych. Efektem eksperymentu są tzw. Shiny Beats.
piątek, 29 kwietnia 2011
The Lollipops: Hold!
| OCENA: 5.5 |
Na Szczecińskim Festiwalu Młodych Talentów GRAMY byłem tylko jeden raz, chociaż odbywa się w moim mieście. Było to bodajże w 2009 roku i zapewne w czasie któregoś z występów zacząłem się zastanawiać, czy ma on jakikolwiek sens. W 2007 roku wygrała jakaś Beata Andrzejewska, która znana jest nikomu, a jej największym osiągnięciem pewnie jest feautering u zacnego szczecińskiego rapera Soboty*. Rok później wygrało Limbo, które kariery chyba też nie zrobiło. Wszystko dopełniały gwiazdy festiwalu, które chyba mają pełnić wzór dla tych młodych artystów, ale patrząc na to kto był zapraszany, bardzo w to wątpię.
wtorek, 26 kwietnia 2011
Ten Typ Mes: Kandydaci na szaleńców
| OCENA: 7.5 |
Drugi raz w tym roku (na prób cztery) sięgam do osiągnięć polskiego rapu w poszukiwaniu świetniej muzyki - i drugi raz nie jestem zawiedziony. Ale czy mogło być inaczej? Tematem tego tekstu jest przecież płyta człowieka, który ma takie flow, że respekt oddał mu swego czasu sam Smarki Smark, czyli - dla mnie - cesarz całego rapu między Odrą a Bugiem, a i pewnie nawet nieco dalej.
Z tym, że z Mesem nie zawsze jest różowo. Pomijając kwestie postaci, na których nie chcę się skupiać, bo raz, że nic mi do tego, a dwa, że to blog o muzyce, mamy bowiem styczność z człowiekiem, który wciąż czeka(ł) na swoje opus magnum, na dzieło ostatecznie zamykające usta wszelkim krytykom. Krytykom, których wcale nie jest tak mało, biorąc pod uwagę umiejętności zarówno liryczne, jak i czysto rapowo-techniczne Piotra Schmidta.
sobota, 23 kwietnia 2011
Katy B: On a Mission
![]() |
| OCENA: 6 |
czwartek, 21 kwietnia 2011
Nicolas Jaar: Space Is Only Noise
| OCENA: 7 |
Jak tu nie poczuć się starym, gdy moi rówieśnicy robią karierę w wielkim świecie. Wojtek Szczęsny jest już pierwszym bramkarzem Arsenalu i jest w stanie zatrzymać Barceloną na Emirates Stadium. Nicolas Jaar tak znany może nie jest, ale został na tyle doceniony, że zostałem zmuszony do zapoznania się z takimi mi obcymi gatunkami jak microhouse czy minimal techno. Jestem w ich wieku, a co najwyżej mogę podziwiać i oceniać ich dokonania. A jako, że nie jesteśmy na blogu Nogą w Piłkę, to chyba oczywiste jest, że ta recenzja będzie o debiutanckiej płycie Nicolasa.
Shiny Beats: Klub Muzyczny Bunkier, Toruń, 6 maja
Nie spodziewajcie się spokojnej zabawy ani ładnych piosenek dla grzecznych dzieci. Jeśli boisz się hałasu, podbitych basów i przesterowanych klawiszy - lepiej zostań w domu!
Shiny Beats to trójmiejski duet indie-electro, nazwany przez Gazetę Wyborczą ,,zespołem, który może w niedługim czasie stać się objawieniem rodzimej sceny elektronicznej".
Po koncercie taneczny after, na którym nie zabraknie takich wykonawców jak Crystal Castles, Klaxons, Mgmt, Late of the Pier czy Bloody Beetroots. After zapewni Dj Throt.
Shiny Beats to trójmiejski duet indie-electro, nazwany przez Gazetę Wyborczą ,,zespołem, który może w niedługim czasie stać się objawieniem rodzimej sceny elektronicznej".
Po koncercie taneczny after, na którym nie zabraknie takich wykonawców jak Crystal Castles, Klaxons, Mgmt, Late of the Pier czy Bloody Beetroots. After zapewni Dj Throt.
piątek, 15 kwietnia 2011
VNM: De Nekst Best
| OCENA: 6 |
Przystępuję do [szkicu] tej recenzji świadom, że pisanie jej jawi się - wobec deklaracji VNM-a w openerze płyty - jako autodiss. Kładę chuj na / zjebane recenzje cwelów / bo dali mi je najlepsi raperzy w kraju / wiele miesięcy temu w zasadzie wyczerpuje temat i nie pozostawia złudzeń: VNM rządzi i kim my tu jesteśmy, by się sprzeczać.
niedziela, 10 kwietnia 2011
Single Player #5: wiosna 2011
Wydawać by się mogło – i czytającym będzie się wydawało – że „zmniejszyliśmy wymagania”, że „teraz na osiem trzeba tyle, ile kiedyś trzeba było na sześć”, że „kiedyś to przynajmniej próbowaliście być Porcysem, a teraz to już tylko Pitchfork”.
Nie. Tak dobrze, a przynajmniej według niżej podpisanego, rok w singlach nie zaczynał się już dawno. Pozycje poniżej to mój absolutny tegoroczny best-of (stan: marzec 2011), a poniższa dziesiątka jest lepsza niż podsumowania singli dwa tysiące dziewięć i dziesięć (a ponad pół roku przed nami!). Zaowocuje to w Caps Locki tryskające na boki, wyrazy zachwytu i średnie arytmetyczne, jakich w poprzednich edycjach Single Playera po prostu nie było (i już pewnie nie będzie).
Nie było też, jak dotąd, trzech polskich pozycji w jednym wydaniu. A dzisiaj będą. [Piąty Bitels]
Subskrybuj:
Posty (Atom)


