sobota, 12 stycznia 2013

Semantik punk: abcdefghijklmnoprstuwxyz

OCENA: 8.5
O znaczenie słów spierano się zapewne już u zarania dziejów, kiedy dźwięki ledwo co zaczęły wydobywać się z ludzkich gardeł. Jesteśmy otoczeni zewsząd symbolami i znakami, a każdy z nich odwołuje się do doświadczeń - zarówno naszych indywidualnych jak i tych historycznych. Wygląda na to, że wszystko ma jakieś znaczenie i nie jesteśmy w stanie w żaden sposób sprawić, by coś tego znaczenia pozbawić. Nie jest ważne, czy to głupkowaty film na Youtube, bezmyślne spojrzenie szkolnego idioty czy cokolwiek innego. Nie zamierzam jednak roztrząsać tutaj znaczenia jako tako. Po prostu - wszystko ma znaczenie. Jakie? To już całkiem inna bajka. 

środa, 5 grudnia 2012

Oh no! Yoko: Sorrow EP

OCENA: 5.5
Jakiś czas temu miałem mocną podjarkę Marnie Stern. Nie jestem miłośnikiem znęcania się nad gitarowym gryfem, ale Marnie była w jakiś sposób urzekająca. No i trzeba przyznać, że świetnie radziła sobie z gitarą. Zwłaszcza, że przygrywał jej na perkusji Zach Hill, który jest chyba moim (i nie tylko moim, zapewne) ulubionym perkusistą. Dlaczego piszę o Marnie? Bo Oh no! Yoko i Marnie Stern łączy właśnie finger tapping, czyli ten taki sposób gry na gitarze, który jest bardzo efektowny, jednak bywa czasami efekciarski.

poniedziałek, 3 grudnia 2012

Co warto wiedzieć po tym tygodniu (26 XI - 2 XII)


Pomimo, źe koniec świata a następnie święta Bożonarodzeniowe zbliżają się wielkimi krokami, to na polskim rynku muzycznym nie nastał sezon ogórkowy. Co tydzień ukazują się jakieś single, teledyski czy odsłuchy EP-ek i płyt. W tym tygodniu nie jest inaczej. Natomiast o koncertach i trasach koncertowych nic nie ma, więc z tym końcem świata może być coś na rzeczy.

poniedziałek, 26 listopada 2012

Co warto wiedzieć po tym tygodniu (19 XI - 25 XI)


Dzisiaj m.in o świątecznej EP-ce Izy Lach, zapowiedzi nowych płyt, w tym m.in Milcz Serce i Babadag oraz o nowym singlu Benagain. Jest też o kilku koncertach i fajne trzy teledyski. Zapraszamy!

piątek, 23 listopada 2012

Andy Stott: Luxury Problems

OCENA: 8
Chyba zacznę od tego, że to nie jest płyta dla starych ludzi. Jednej połowy zwyczajnie nie usłyszą, a druga będzie dla nich irracjonalnie irytująca. Bo jedna połowa to dźwięki z górnego, a druga z dolnego zakresu częstotliwości słyszanych przez ludzi. Z jednej strony anielski śpiew Skidmore, z drugiej basy dudniące na granicy infradźwięków. Tak w skrócie wygląda "Luxury Problems". Byłbym jednak szalenie niesprawiedliwy pozostawiając to wydawnictwo z tak skromnym opisem. 

poniedziałek, 19 listopada 2012

Co warto wiedzieć po tym tygodniu (12 XI -18 XI)


Dzisiaj m.in o nowej płycie Nathalie And The Loners, o zapowiedziach wydawniczych Autre Ne Veut i Inc. oraz o wspólnej trasie koncertowej Brodki z Paulą i Karolem. W podsumowaniu tygodnia znajdziecie oczywiście jeszcze kilka innych bardzo interesujących informacji. Aha, o Blur na Open'erze i tak już wszyscy wiedzą, więc nie informujemy. Co najwyżej możemy dodać, że dorobiliśmy się pięknej grafiki, którą widać nad tym tekstem. 

CNC: False Awakening

Ocena: 7
Czy podobnie jak ja byliście wielkimi fanami No Mood? Tak czy nie, nie jest to zbyt istotne przy podejściu pod False Awakening - to propozycja zgoła odmienna od poprzedniej epki projektu CNC. Żegnamy się z długimi, powolnie pączkującymi, pławiącymi się w repetycji formami (niedawno naszło mnie banalne oświecenie, że utwór No Mood to w sumie taki szugejzowy przypis do Divertimento) - w ich miejsce otrzymujemy niedługie, ścisłe, skondensowane piosenki. Nie znajdziemy tu również zbyt wiele pogodnie rozmarzonego, rozkochanego klimatu (I grasped, then released you, pamiętam) poprzedniego wydawnictwa. Atmosfera zgęstniała, jest bardziej niepewna i niepokojąca. Pasuje to w zupełności do motywu przewodniego epki, za jaki można (choćby ze względu na tytuł) uznać granicę między snem a jawą. Uczucie odrealnienia towarzyszy nam tu w mniejszej lub większej dawce przez całe dwadzieścia minut. 

wtorek, 13 listopada 2012

Alte Zachen: Total Gimel

Ocena: 7
Dla Polaków ograniczenia nie istnieją. Co tam morze, co z tego, że w naszym województwie nie ma gdzie pływać na desce. Grają u nas małopolskiego surf-rocka, więc tym bardziej można grać chasydzkiego. Na podstawie żydowskich utworów z całej Europy Wschodniej, zebranych przez ukraińskiego żyda Mosze. Jest Mosze, a że to nie Morze? Toż to szczegół. Że za jego czasów deska tylko do prasowania służyła? Tym lepiej. Ważne, że Ukraina nad Morzem Czarnym leży, a Izrael nad Śródziemnym. Natomiast muzycy Alte Zachen świetnie surfują nad Bałtykiem i tylko to tu się liczy. 

poniedziałek, 12 listopada 2012

Co warto wiedzieć po tym tygodniu (05 XI - 11 XI)


W drugim odcinku cyklu Co warto wiedzieć po tym tygodniu dowiecie się m.in o możliwości przesłuchania wszystkich płyt zespołu Plum, nowym wydawnictwie Jazzpospolitej czy też o trasach koncertowych m.in Ten Typ Mesa czy zespołu Kamp! Jeśli chcecie poznać więcej wartościowych informacji, kliknijcie "czytaj więcej". Klikajcie, bo warto!

niedziela, 4 listopada 2012

Co warto wiedzieć po tym tygodniu (29 X - 04 XI)


Postanowiliśmy, że my też będziemy się z wami dzielić newsami ze świata muzyki. Lecz w innej formie. Większość newsuje codziennie i wielokrotnie, przez co natłok informacji może przytłoczyć, a coś innego może umknąć. Dlatego wpadliśmy na pomysł, że w każdą niedzielę będziemy podsumowywać najważniejsze informacje które ukazały się w ciągu całego tygodnia. Będziemy się raczej skupiać na Polsce. Choć kto wie, może o czymś ze świata też wspomnimy. Na razie skromnie i być może z lekko nieświeżymi informacjami, ale przyjmijmy, że na razie jest to wersja beta i że z tygodnia na tydzień będzie coraz lepiej. Kategorie też mogą się zmienić. W pierwszym wydaniu zaczynamy od ciekawostek, premier, tras koncertowych i teledysków.

środa, 24 października 2012

Muchy: Chcecicospowiedziec

OCENA: 5
Jak brzmią Muchy po odejściu Piotra Maciejewskiego? Za jego czasów Muchy były porównywane do Republiki, ale wraz z dołączeniem do zespołu Damiana Pielki można usłyszeć u nich sporo inspiracji Lechem Janerką. Czy to zaczynając od tego, że podobno w Wyjątkowo zwyczajnie Michał Wiraszko brzmi jak Lech Janerka, czy kończąc na tym, że najlepsze piosenki na płycie, czyli Wróżby i Ani słowa, można porównać do utworów Janerki z płyty Ur. Zresztą w obu nie uświadczymy elektrycznej gitary, co świetnie przedstawia rewolucję jaką przeszedł zespół na najnowszej płycie.

poniedziałek, 22 października 2012

Godspeed You! Black Emperor: Allelujah! Don't Bend! Ascend!

OCENA: 8.5
Nie jestem w stanie ocenić wydarzeń, które miały swój początek na początku lat 90 ubiegłego wieku. Kwestia wieku i braku wiedzy. Należy sobie jednak uświadomić pewne rzeczy. To co może się wydawać całkowicie irracjonalne, coś co według współczesnych nam obserwatorów i publicystów nie ma prawa się wydarzyć, jest tak realne jak kryzys ekonomiczny. 

piątek, 19 października 2012

Twilite: Remixed

Sprawa dość prosta. Twilite swoim LP w zeszłym roku sprawili, że co poniektórzy mogli spędzić kilka przyjemnych chwil - dwóch facetów z gitarami, śpiewający delikatne piosenki, okraszone gdzieniegdzie jakimś dęciakiem i  pianinem. Przyjemne, prawda? Naturalny wydaje mi się zatem pomysł, by te minimalistyczne kompozycje dobrze wykorzystać -  z powstałych remiksów wyszła naprawdę świetna rzecz. Dla każdego, kto śledzi naszą rodzimą scenę, ta EP nie jest niczym nowym. Pokazuje jednak kilka ciekawych rzeczy.

czwartek, 18 października 2012

Grizzly Bear: Shields

OCENA: 7
Będzie jedynie kilka zdań, bo jestem przekonany, że więcej nie trzeba. Zatem wypunktujmy:

1. Za każdym razem słuchając niemal każdego z numerów na Shields, mam uczucie déjà vu. Myślę: jakie to jest podobne do... no zaraz, czego? I odpalam któryś z poprzednich albumów i szukam. I nie znajduję.

2. Wysłuchując każdego z utworów na Shields od razu wiemy (o ile oczywiście wcześniej znaliśmy cokolwiek Grizzly Bear), że słuchamy Grizzly Bear. Brzmienie gitar, aranżacje, rytm - wszytko jest tu tak charakterystyczne, tak znane, tak oczywiste! A mimo wszystko całkiem świeże.

niedziela, 14 października 2012

Muse: The 2nd Law

OCENA: 2.6
Przyznanie się w tzw. "niezależnym środowisku recenzenckim" do tego, że słuchało się kiedyś nałogowo Muse można porównać do coming outu. Po słowach które zaraz padną, już nikt na serio nie potraktuje żadnej mojej opinii na temat muzyki. Ale niech będzie. W latach 2006-2008 Muse było moim ulubionym zespołem. Ba, gdyby nie ten zespół, to być może nie napisałbym tych ponad 60 tekstów dla Ucha i być może do dzisiaj nie słuchałbym sam z siebie muzyki. Bo może to nietypowe, ale do 16 roku życia nie interesowałem się muzyką. Kumple w gimnazjum słuchali Slipknota, Iron Maiden czy Metalliki. Ja też próbowałem, chociaż czułem, że to nie jest to. Aż nagle pewnego dnia natrafiłem na kompilację z dokonaniami Boruca i Żurawskiego w Celticu, do której było podłożone Time is Running Out. Wtedy uświadomiłem sobie, że to jest to, czego chcę słuchać w życiu. Po paru dniach w końcu poznałem wykonawcę, potem następne piosenki, płyty, w miarę czasu kolejnych artystów i im więcej ich poznawałem, tym mój niezmierny zachwyt nad Muse malał. Dzisiaj już nie ubóstwiam Showbiz czy Origin of Symmetry, chociaż do samych płyt jak i do zespołu wciąż mam wielki sentyment. Niestety, tego drugiego z chęcią bym się pozbył. Bo sentyment do zespołu objawia się tym, że do dnia dzisiejszego jestem z ich sprawami na bieżąco i mym osobistym masochizmem jest sprawdzanie ich nowych utworów, które z roku na rok brzmią coraz gorzej. W tym roku szala goryczy się przelała i nie powinienem już nigdy przesłuchać żadnego nowego utworu Muse, ale i tak wiem, że nadal to będę robił. Dlatego też ta recenzja. Bo oczywiste jest, że oprócz samych fanów, nikt na serio nie postrzega tego zespołu. Ale jako, że jeszcze nigdy nie recenzowałem Muse, a może to być moja ostatnia szansa, to postanowiłem wykorzystać tę szansę na specyficzną przyjemność i napisać kilka słów o ich najnowszym materiale.

wtorek, 25 września 2012

Jessie Ware: Devotion

OCENA: 7
Naprawdę dużo słuchałem Jessie, kiedy wznowiłem swoje treningi. Nie jestem co prawda typem sportowca, ale biegać lubię. Dla niewtajemniczonych - bieganie nie jest czymś wyjątkowo trudnym. Jeśli już się zmusisz przez pierwsze dwa tygodnie, ciężko sobie  wyobrazić potem kolejny tydzień bez. To nawet nie jest kwestia samozaparcia, obowiązkowości czy chęci utrzymania formy. Raczej poprawienia humoru i oderwania się od rzeczywistości. Serio, nie ma niczego bardziej magicznego od niemal pustych ulic miasta oświetlonych tylko żółtym sodowym światłem ulicznych latarni. Jest możliwość skupienia się na sobie, na drodze przed sobą. Tak się składa, że "Devotion" trwa nieco ponad czterdzieści minut. Można wyjść z domu, zrobić trzy skłony, wcisnąć play, a kiedy przebrzmią ostatnie dźwięki Something Inside można się zatrzymać i  porozciągać. 

poniedziałek, 3 września 2012

OFF Festival 2012 - relacja



Tegoroczna odsłona katowickiego OFF Festiwalu może i była w moim odczuciu najsłabszą spośród dotąd odwiedzonych przeze mnie (a była to trzecia z kolei), ale bynajmniej nie znaczy to, że nie mam czego po niej wspominać! Oto jak zapamiętałem pierwszy weekend sierpnia 2012 roku: