czwartek, 17 listopada 2011

Marina: Hardbeat

OCENA: 5
Marina to, Marina tamto. Człowieku, jak możesz nie słuchać Mariny, musisz posłuchać Mariny, Marina Marina, Łuczenko, Łuczenko!

"Hardbeat jest polskim Femme Fatale i nie mam co do tego wątpliwości" - deklaruje Kamil Babacz. No cóż, nie chciałbym i - na szczęście - tego nie słyszę, nie widzę, nie czuję. Nowa Marina przypomina raczej bardziej udane fragmenty twórczości Katy Perry i kilku eskowych gwiazd playlist w klubach; sporo tu wypchniętego na parkiet teen popu. 

Co tam będziesz słuchał *tej całej* Izy Lach, jak masz Marinę, no ej.

No spoko, chociaż nie kumam, dlaczego nie mogę mieć ich dwóch. Ostatecznie to nikt inny, a panna Lachówna właśnie przyczyniła się twórczo do powstania najlepszych dwóch minut tego krążka, ozłacając go ponad miarę i wyciągając nieco ocenę. One by One, śliczne!
To wszystko przehajp, przehajp, przehajp.

No z pewnością. Ale mimo wszystko warto wspierać inicjatywę, gdy dziewczyna stara się tworzyć świadomy komerszjal pop na poziomie, w dodatku w Polsce, gdzie poziom koleżanek raczej nie nastraja optymistycznie do tego rodzaju próbek. Marina nie jest z pewnością Mesjaszem niosącym prawdę, drogę i życie tłumowi słuchaczy, acz jest - ot, po prostu - nadzieją, że ktoś przesłucha, ktoś doceni, ktoś poszuka.
E tam, gadasz, super-dziewczyna, kurwoooo!!!!

Z tym super to bym może nie przeszacowywał, ale owszem - jest na czym zawiesić ucho. Tym niemniej momentów tych jest zbyt mało - nie ma tu co prawda żadnej żenady, jednak jest zbyt wiele czwórkowych i trójkowych wypełniaczy; plusy za utwór tytułowy czy wspominane One by One nie są w stanie zamazać tego wrażenia. Po uważnym przesłuchaniu dochodzimy więc do wniosku, że wszystko jest okej, wszystko jej poprawne, ale nie bardzo jest do czego wracać.

No, Marino, spoko, że jesteś. Ale jakby Cię nie było, to w sumie bez różnicy.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Redakcja apeluje: nie gryź, a jeśli już musisz, to inteligentnie. Zastrzegamy sobie prawo do wycięcia Twojego komentarza, szczególnie jeśli będzie zawierał bluzgi. Prosimy, nie pisz jako Anonimowy, jakoś się podpisz. Miłego dnia.