Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yeti. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yeti. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 lipca 2012

Gdzie strumyk płynie z wolna: Muflon


Dane personalne
Jakub "Muflon" Rużyłło

Skąd
Warszawa

Osiągnięcia
WBW 2006 i 2008; wygrał więcej bitew niż masz bakterii na rękach.

czwartek, 14 czerwca 2012

Gdzie strumyk płynie z wolna: Tetris


Dane personalne
Adam "Tetris" Chrabin

Skąd
Siematycze

Osiągnięcia
"Nie ma"; finalista WBW 2004 i 2005.

niedziela, 3 czerwca 2012

Gdzie strumyk płynie z wolna: Duże Pe

Dane personalne
Marcin "Pan Duże Pe" Matuszewski

Skąd
Warszawa

Osiągnięcia
Mistrz WBW 2004; półfinalista WBW 2005.

sobota, 2 czerwca 2012

Gdzie strumyk płynie z wolna: W poszukiwaniu Interreksa


Czasy się zmieniają. W latach 2004, 2005 i później, Wielka Bitwa Warszawska była najważniejszym starciem na fristajlowej mapie Polski. Teraz, w roku 2012, filmiki z WBW wydają się smutne. Bezpanczowe nawijki, nuda, żarty z demotywatorów etc. - Internet przeszedł z roli medium rozprzestrzeniającego zarazę fristajlu do czynnika zarażającego fristajl. Serio, nie wiem do kogo ten feature trafi, ale błagam, ludzie, więcej kreatywności. I, nie wiem, ćwiczcie w domu czy coś.

Dziś, w pierwszym odcinku feature fristajlowego, poszukujemy odpowiedzi czy jest życie po Wielkiej Trójce. Absolutny krajowy top już praktycznie zrezygnował z udziału w walkach, ewentualnie uczestniczą w pokazówkach lub prowadzą bitwy. Emerytura Dużego Pe i Muflona odbiła się dość mocno na poziomie rywalizacji, sprawiając że już w zasadzie żadna rywalizacja nie ma faworyta. Jak żyć? Komu ufać? Komu wierzyć? Kogo umieścić na plakatach w tym bezkrólewiu? Subiektywnym top5 bitew bez Wielkiej Trójki usiłuję odpowiedzieć na te pytania.

piątek, 1 czerwca 2012

Gdzie strumyk płynie z wolna: wprowadzenie


Mimo długiej obecności hiphopu w polskiej rozrywce, wciąż raper kojarzy się powszechnie z gościem, który nic nie robi poza żłopaniem piwska na klatce schodowej i gwizdania gdy akurat obok przejście wypachniona, wymalowana, świecąca lafirynda - koniecznie żująca gumę do żucia z otwartymi ustami, bo przecież raperom nie może podobać się żadna normalna dziewczyna. Raperzy to wieśniaki z bloku, zainteresowani tylko piwem, seksem, bluzą z kapturem i ewentualnie, specyfika polska, piłką nożną. Choć i to średnio, bo naprawdę piłką interesują się elity dziennikarstwa sportowego, a raperzy jedynie zakładają koszulki i idą się napierdzielać na stadion.

czwartek, 17 maja 2012

Paula & Karol: Whole Again

OCENA: 5.5
Niektórzy twierdzą, że Paula i Karol grają w czasach złych dla muzyki gitarowej. Że to już było, przeminęło i oni "chuja na to kładą, teraz się gitar nie słucha". I byłoby to w porządku, gdyby nie fakt, że trzy rozmowy z trzema osobami usiłującymi przekonać mnie do "przyznania, w jakim momencie historii muzyki jesteśmy" (swoją drogą: LOL, bo im bardziej się muzyką interesuję, tym mniej wiem w jakim momencie jesteśmy; oni zaś wiedzieli wszystko - co sporo mówi o ich dyletanctwie. Nevermind) kończyły się słuchaniem jakiegoś dubstepu, ewentualnie jazzu (no okej, ludzie którzy dowiedzieli się o istnieniu jazzu dwa lata temu mogą sądzić, że to w tym gatunku leży przyszłość).

piątek, 6 kwietnia 2012

Niechęć: Śmierć w miękkim futerku

OCENA: 7.5
Śmierć w miękkim futerku usłyszałem po raz pierwszy gdzieś w okolicach lutego; o planach wydawania tej płyty w ramach Wytwórni Krajowej dowiedziałem się jeszcze wcześniej i wypytywałem o nią regularnie. Dziś, w kwietniu 2012 roku, możecie ją wreszcie kupić, przy okazji z naszym małym logiem na folii. Do tego też zachęcam.

No właśnie. Kwestia małego przecież napisu Uchem w Nutę i charakterystycznego uszka czyni z tego tekstu wyzwanie dużego formatu: w polskiej tradycji krytyki muzycznej i filmowej utarło się, że patronat oznacza z góry postawę czołobitną, wobec czego wszelkie recenzje u takiego źródła noszą z góry piętno niewiarygodności. Sytuację potęguje ocena, jaką ośmieliłem się wystawić.

wtorek, 6 marca 2012

VNM: Etenszyn: Drimz Kamyn Tru

OCENA: 5.5
Rok temu: Generalnie jednak De Nekst Best nie przynosi żadnej rewolucji (i bardzo dobrze!); utwierdzając status quo w sprawie VNM-a: to wciąż - niezależnie czy na legalu, czy na nielegalu - jeden z lepszych raperów pomiędzy Odrą a Bugiem.

W tym roku jest już jednak inaczej, VNM stawia na rewolucję, opowiada w wywiadach że nikt z polskiej sceny go już nie inspiruje, oddał się Amerykanom, za parę lat będzie się go propsować i takie tam nudne przechwałki raperów. Nawet jeśli ma rację (pewnie ma), to i tak niewiele to zmienia, a cała recenzja ograniczy się do jednej grafiki. Gotowi?

niedziela, 12 lutego 2012

Afro Kolektyw: Piosenki po polsku

OCENA: 9.5
Narzekanie na kondycję dziedziny sztuki zwanej muzyką jest nudne jak ziemniaki, ale ciężko zacząć inaczej jakąkolwiek recenzję świetnej płyty, zwłaszcza jeśli w poszukiwaniu sensacji okołomuzycznej spoglądasz na okładkę książki Bogusława Kaczyńskiego i widzisz tytuł Dzikie orgie i dopiero towarzyszka wyprawy uświadamia Ci, że nie, nie orgie, a orchidee. (Teraz - dzięki, Aniu! - ta sama dziewczyna znalazła to. Nie rozumiem świata.)

Żyjemy w czasach, w których człowiekowi zainteresowanemu muzyką na poziomie innym niż czytelnictwo Teraz Rocka lub ślepe podążanie za zajawkami dziennikarzy Trójki pozostało jedynie picie do lustra bądź przeczesywanie Soundclouda w poszukiwaniu już nawet nie ognia, ale przynajmniej iskry. Że niby nie jest tak źle i można? Jasne, że można, ale słuchanie muzyki dzisiaj to walka nie z wiatrakami, a z kalkami, kserokopiami, kopiuj-wklejami i miałkością.

poniedziałek, 26 grudnia 2011

Ramona Rey: 3

OCENA: 7.0
Ramona Rey to trochę jest dziewczyna z naszej paczki. Lubimy bowiem eksperymenty, lubimy udziwnianie rzeczy prostych przy jednoczesnej pamięci o podstawach -- melodii, chwytliwości. Taki pop nam się marzy, takiego popu chcemy słuchać: inteligentnego, ale przyswajalnego. Niestety, na nowym długograju Katarzyna Okońska osiąga to tylko połowicznie, wciąż każąc nam oczekiwać na coś, co się chyba już nigdy nie zdarzy - opus magnum album, który wdarłby się na listy przebojów w takim kraju jak nasz, jednocześnie dostarczając mnóstwo wrażeń muzycznych. Szkoda.

sobota, 19 listopada 2011

Organizm: Koniec, początek, powidok

OCENA: 6.5
Słuchałem tej płyty pięć czy sześć razy i wiem dużo i nie wiem nic, wiem dużo i nie wiem nic. Rekomendacje Nosowskiej czy Wiraszki w ostatnich latach nie znaczą już przecież zupełnie nic, we've got the Internet; z drugiej strony gości wydaje Wytwórnia Krajowa, czyli - śmiem twierdzić - najlepsza idea w polskiej muzyce od lat kilku przynajmniej; to jest od pierwszej edycji Off Festivalu i od założenia młodych, gniewnych serwisów z niezalem w sieci.

czwartek, 17 listopada 2011

Marina: Hardbeat

OCENA: 5
Marina to, Marina tamto. Człowieku, jak możesz nie słuchać Mariny, musisz posłuchać Mariny, Marina Marina, Łuczenko, Łuczenko!

"Hardbeat jest polskim Femme Fatale i nie mam co do tego wątpliwości" - deklaruje Kamil Babacz. No cóż, nie chciałbym i - na szczęście - tego nie słyszę, nie widzę, nie czuję. Nowa Marina przypomina raczej bardziej udane fragmenty twórczości Katy Perry i kilku eskowych gwiazd playlist w klubach; sporo tu wypchniętego na parkiet teen popu. 

sobota, 12 listopada 2011

Sylwia Grzeszczak: Sen o przyszłości

OCENA: 0.5
Dlaczego o tym piszę? Przecież wszyscy wiemy, że o złej muzyce się nie wspomina. Przecież wszyscy wiemy, że "gigabajty bzdur" zalewają nasze uszy. Niemniej jednak przyjąłem pozycję "nawet jeśli pozostawisz w moim sercu gruby żal / i co jeszcze, jeszcze sprawisz / nie obchodzi mnie i tak". Postanowiłem przesłuchać.

Jestem socjologicznie zafascynowany.

poniedziałek, 31 października 2011

Łona i Webber: Cztery i pół

OCENA: 5.5
___===||||.... stuk puk hgh stuk stuk puk puk ghgh stuk puk puk stuk ___===||||.... ghgh stuk puk hgh stuk stuk puk puk ghgh stuk puk puk___===||||.... stuk ghgh stuk puk hgh stuk stuk puk puk ghgh stuk puk puk stuk ghgh stuk puk hgh ___===||||....stuk stuk puk puk ghgh stuk puk puk stuk ghgh ___===||||....___===||||....___===||||.... ___===||||.... stuk puk hgh stuk stuk puk puk ghgh stuk puk puk stuk ___===||||.... ghgh stuk puk hgh stuk stuk puk puk ghgh stuk puk puk___===||||.... stuk ghgh stuk puk hgh stuk stuk puk puk ghgh stuk puk puk stuk ghgh stuk puk hgh ___===||||....stuk stuk puk puk ghgh stuk puk puk stuk ghgh ___===||||....___===||||....___===||||....

niedziela, 23 października 2011

Iza Lach: Krzyk

OCENA: 7.5
Hej dziewczyno, spójrz na misia, nie mów nic, czas na miłość.

Żyjemy w kulturze męskiej: to dziewczyny noszą spodnie, a nie chłopcy spódnice. Żyjemy w kulturze, w której każdy (poza jednym posłem/anką - trwają ustalenia) dąży do bycia mężczyzną; feministki dowodzone przez Magdalenę Środę i Kazimierę Szczukę oczekują wyzwolenia kobiecości poprzez zmężnienie kobiet.

wtorek, 20 września 2011

Benagain: Temat zastępczy (EP)

OCENA: 6.5
"Rzeczy piękne są trudne" (Platon) VS "Co ty tam wiesz?" (ja). Temat zastępczy czyni sytuację klarowniejszą, jaśniejszą, bardziej przejrzystą. Jeden zero dla mnie, wiesz o tym, Szerokoplecy, "nie udawaj Greka".
Jestem zauroczony.

Odkąd Szymon zorientował się, że przy podawaniu maila na pasku narzędzi po prawej stronie z niejasnych przyczyn dodał "www", dostajemy materiałów jakby więcej. Hm. Jest tego trochę, mamy co słuchać - a przecież staramy się też trzymać rękę na pulsie i w życiu, i w muzyce, a to przecież nie takie znowuż. W każdym razie - właśnie tak, ściągając jeden z załączników, poznałem Benagain.

sobota, 27 sierpnia 2011

Microexpressions: Lie In Wait (EP)

OCENA: 7.5
Okej, może i trochę we mnie Pezeta, bo nie jestem dawno. Nie jestem dawno, gdyż w ostatnim czasie raczej nadrabiałem / odświeżałem klasykę, raczej ogarniałem na jutubie występy live ulubionych artystów (Kylie!) bądź bitwy fristajlowe. Mówiąc krócej: nie jestem dawno, bo i w zasadzie nie miałem o czym pisać.

Ale to też nie jest tak - i oto dowód - że "kiedyś to była muzyka", a dziś co. A dziś jej nie ma? Jest, jest i oto zdradza kolejne swoje oblicze roku 2011, a są to: długie jak równik i gęste jak bigos kompozycje i aranże powstające gdzieś w Polsce, a wypuszczane do całego Internetu i trafiające (niestety) do zbyt niewielu. "Jeszcze nigdy tak niewielu nie zawdzięczało tak wiele tak nielicznym", mógłby powiedzieć Churchill o Microexpressions - gdyż wciąż zbyt wąskie grono słuchaczy poznało doskonałe wytwory tego duetu.

czwartek, 4 sierpnia 2011

Gang Gang Dance: Eye Contact

OCENA: 8.5
Ciężkie zadanie ma recenzent tego albumu, bo - przystępując do opisu czegoś tak kreatywnego - wypadałoby się popisać kreatywnością. Tymczasem wciąż nieustalone pozostaje czy po Gang Gang Dance ten termin w ogóle jeszcze istnieje, albowiem na swoim najnowszym albumie ziomy zupełnie bezczelnie, zupełnie jak ekscentryczni szefowie kuchni, mieszają wszystko ze wszystkim w najdziwniejszych proporcjach i - cholera - wychodzi im coś pysznego. What do you want me to say? - jak śpiewał lider D-Planu niedługo po tym, gdy zobaczył ich na scenie festiwalu Pitchforka.

niedziela, 31 lipca 2011

Single Player #6: lato 2011


Lato, jakie jest, każdy widzi – czasem pada, czasem mniej pada. To dobry moment, przy okazji nowego Single Playera, na nabicie nam licznika odwiedzin. Dziś między innymi o tym, co łączy nas i The Car Is On Fire oraz Jamesa Bonda i Diamond Doves. Powstawaniu tego wydania towarzyszyły różne emocje: od chęci wywalenia siebie z redakcji po chęć wywalenia Szymona z redakcji. Tym bardziej zapraszam! [Piąty Bitels]

środa, 27 lipca 2011

Warszafski Deszcz: Prawfdepowiedziafszy

OCENA: 7
Tede w ciągu ostatnich kilku lat serwuje nam prawdziwy zalew kolejnymi swoimi projektami. Nikt już nie liczy, ile było sequeli Notesu, nikt nie liczy albumów wydawanych z myślą o zdissowaniu Ryszarda z Poznania, a dochodzą do tego jeszcze mixtape'y. Jednak wśród tej prawdziwej powodzi projektów na pierwszy plan wypływa ostatnia płyta Warszafskiego Deszczu, która gdzieniegdzie urasta nawet do miana faworytów zestawienia Album Roku 2011 a Tede i Numer Raz leją wodę w wywiadach dla poszczególnych serwisów. Jest lipiec, najbardziej deszczowy miesiąc w Polsce - najwyższa pora przyjrzeć się uważnie, skąd wzięło się to całe zamieszanie.