sobota, 13 marca 2010

Single dekady: świat 20-11

O ja. Już jutro dowiecie się, kto naszym zdaniem powinien otrzymać zmiotkę dekady za singla lat zerowych. Ale spoko, wbijcie się w fotel i czytajcie teraz, bo oto są pozycje, z których część była już nominowana do najwyższych laurów. [Yeti]

20
MGMT
Kids
[Oracular Spectacular; 2008]
posłuchaj

Jak dobrze, że te wrzeszczące dzieci z początku piosenki, nie wpadły na pomysł śpiewania refrenu. Nie ma dla mnie nic gorszego, niż śpiewające dzieci. Jedynie akceptuje te z Another Brick In The Wall. Ale rozumiem, piosenka o dzieciach, to nie mogło ich zabraknąć. Wysoka pozycja, więc powinno być chwalebnie, ale zobaczymy jak to mi wyjdzie. Zespół z takimi singlowymi wymiataczami jak Kids, powinien porywać tłumy na koncertach, ale słyszałem, że jest wręcz odwrotnie. Najnudniejszy zespół Świata. Nie wróży to najlepiej na dalszą karierę, ale swoje już zrobili. Dwóch surferów nagrało wakacyjny przebój, który idealnie nadawał by się na deskę. Tylko czy powstały już takie odtwarzacze i słuchawki, które by wygrały walkę, z oceanem? Zresztą człowiek uciekający przed falami raczej nie ma w głowie słuchania muzyki. Dlatego lepszym miejscem będzie posurfingowa dyskoteka. Mocny motyw przewodni, przerywany okrzykami bachorów. To może jednak urodziny z McDonaldsem? Sami zdecydujcie. [SimonS]

19
Modest Mouse
Dashboard
[We Were Dead Before the Ship Even Sank; 2007]
posłuchaj

Nie tak całkiem dawno temu, kiedy Dashboard nie było jeszcze „tą piosenką z reklamy TVN-u”, die-hardzi muzyki indyjskiej obrazili się na Modest Mouse za Float On. Były to dobre wieści dla tych, którzy uwielbiają złe wieści, a wszystko ze strony Modest Mouse od roku 2004 włącznie przyjmowane było zupełnie nijak. Na każdy zarzut, że się sprzedali, mogli odpowiedzieć, że dawno nikt nie sprzedał się w tak efektowny sposób - Dashboard to douszny wiertowkrętak, optymistyczne dobre mięso z nieprzaśną gitarą. A że reklamuje polską „odpowiedź na” Seks w wielkim mieście? Cóż, w porównaniu do zeszłorocznej Lenki, TVN i tak zanotował progres. [Piąty Bitels]

18
Radiohead
2+2=5
[Hail to the Thief; 2003]
posłuchaj

Po 6 latach od wydania OK Computer, Radiohead powraca do rockowego grania. Po wydaniu Kid A i Amnesiaca wielu myślało, że tak będzie wyglądała dalsza droga zespołu. Jak zwykle zaskoczyli i powrócili do prawdziwych instrumentów. Najlepszym przykładem tego comebacku jest ten singiel. Początek piosenki, a również płyty. Tęskniliście? Oczywiście! Kochamy elektroniczne Radiohead, ale gitary Jonny'ego Greenwooda jeszcze bardziej. I tak brzmi ten otwór, jak hołd dla tego instrumentu. Który oczywiście nie zapomina, że w zespole ma też innych partnerów i musi z nimi współpracować. Może nie musi, po prostu chce. Bo liczy się muzyka. [SimonS]

17
Panda Bear
Bros
[Person Pitch; 2007]
posłuchaj (wersja prawie pełna)

Dwanaście i pół minuty stawiania pomnika dla freak-folku. Pochwała treści, ale głównie – uwielbienie formy. Maniakalność, animalowość-kolektywność i demonstracja kto przez ostatnie dziesięć lat rządził w muzyce i dlaczego. Efektywność, efektowność, plażowy trans, pokazywanie miejsca w szeregu całej nowej zwariowanej Ameryce.

Wymień muzyka 2000-09, którego choć raz nazwałeś „fajnym”. I pomyśl, że ktokolwiek by to nie był, Panda jest „fajniejszy”. [Piąty Bitels]

16
Stereolab
Captain Easychord
[Sound-Dust; 2001]
posłuchaj (wersja trzyminutowa)

A hook is a:
Musical idea, often a short riff, passage, or phrase, that is used in popular music to make a song appealing and to "catch the ear of the listener".
[from Wikipedia, the free encyclopedia]

„Captain Easychord” in its entirety.
[from Piąty Bitels, the coolest person you know]

15
Sophie Ellis-Bextor
Me and My Imagination
[Trip the Light Fantastic; 2007]
posłuchaj

Gdzieś tam kiedyś odbyły się Mistrzostwa Świata Singli, zwane też nieoficjalnie Mistrzostwami Singli Sophie Ellis-Bextor. W finale, rozgrywanym na stadionie Trip the Light Fantastic, spotkały się Me and My Imagination z Catch You. Spotkanie było niesamowicie zacięte, szczególnie, że to M&MI, jak zwykło się pisać w skrócie, grało z jednym zawodnikiem mniej, tzn. stosunek liczebny graczy M&MI do zawodników CY wynosił 1 do 2. Dogrywka i rzuty karne nie przyniosły rozstrzygnięcia, mimo że Me And My Imagination wzorowo wykonali (wykonał) swoje jedenastki. Ostatecznie to właśnie M&MI zdobyło puchar, zostając mistrzem świata, a swój tryumf zawdzięczało także tak, zdawałoby się, nieistotnym elementom, jak ubiór czy ciekawsze, zwinniejsze ruchy. Już dzień później na maszcie siedziby Królestwa Singli powiewał sztandar M&MI, którą była zielona sukienka. [Yeti]

14
Animal Collective
My Girls
[Merriweather Post Pavilion; 2009]
posłuchaj

Ustąpiliśmy. Tym razem My Girls przed Whale Song. Modest Mouse rządziło i dzieliło na początku dekady, teraz przyszedł czas na Animali. Tak zapewne też będzie przez następnych kilka lat. Chłopaki ze zwierzęcego kolektywu będą dalej wyznaczać najnowsze trendy dla całej muzyki. Jak na prawdziwych artystów przystało, wyprzedzają swoje pokolenie. Docenieni przez świat niezależny, w komercyjnym światku praktycznie niewidoczni. Ale bardzo możliwe, że za 40 lat będą legendą i nasze wnuki będą nam zazdrościły, że to my żyliśmy w czasach ich świetności. Tak jak my zazdrościmy naszym Dziadkom, że ich młodość przypadła na czasy Bitlesów, czy Floydów. A My Girls będzie popularne jak Come Together i Money. [SimonS]

Ja tam tylko chciałem powiedzieć, że stosunek pozycji My Girls do Whale Song najlepiej świadczy o fakcie, że miałem rację, co jakoś tam łechce moje ego. [Yeti]

13
The Rapture
House of Jealous Lovers
[Echoes; 2003]
posłuchaj

Mam nadzieję, że kiedyś moje dziecko przyjdzie do mnie i spyta: „tatusiu, czym był dance-punk?”, a ja puszczę mu House of Jealous Lovers i będziemy razem darli ryje wniebogłosy odliczając od jednego do ośmiu. Ja będę maltretował cowbell, a sąsiedzi kaloryfery, taką urządzę tropikanę. Już nie mogę się doczekać. I to pomimo tego, że nie lubię dzieci. [Piąty Bitels]

12
Amerie
1 Thing
[Touch; 2005]
posłuchaj

Jeśli kiedykolwiek pogryzłeś kogoś, bo bronił komerszjalu, idź i wyłam sobie zęby o najbliższą ścianę. Amerie jest genialna, nie ma Amerie = praktycznie nie ma komerszjalu, a - co gorsza - nie ma komerszjalu = nie ma Amerie. Takich rzeczy już wybaczyć skłonny nie jestem, dlatego idźże szybciej z tymi zębami, bo Twój uśmiech, gdy to czytasz, sprawia, że mam ochotę Ci je wybić. Wybij je sam, nie zamieniaj serca w twardy głaz, gdy Amerie słuchasz. [Yeti]

11
Max Tundra
Mbgate
[Mastered by Guy at the Exchange; 2002]
posłuchaj

Nie wiem czy kumacie niesamowitość tego gościa, ale to kwintesencja góry skali. Jego niesamowite koncepcje, ale także poziom ich realizacji wprawiają mnie w osłupienie. W osłupienie także wprawia mnie zaszczyt, że to ja opiszę jego oba single na tej liście i fakt, jak głupią rzecz zrobiłem całkiem niedawno przecież i jak wielki ma to związek z Maxem Tundrą. Nie mogło być lepszego utworu na zapowiedź dziesiątki najlepszych singli dekady. Niezależnie od tego "co ludzie powiedzą", kocham Maksa Tundrę, a to i tak nie jest najbardziej wstydliwe wyznanie, jakie mam z nim związane. Ale widzimi się już jutro, wtedy wszystko wyjawię. Się zrobiło tabloidowo, a to przecież rozmowa o geniuszu, więc kończę. [Yeti]


50-41 | 40-31 | 30-21 | 20-11 | 10-01

piątek, 12 marca 2010

Single dekady: świat 30-21

Wstęp. No bez jaj, przecież skumasz. Dalej zamiatamy system. [Yeti]

30
The New Pornographers
A Letter From an Occupant
[Mass Romantic; 2000]
posłuchaj

Parada akordów niezamierzenie ośmieszająca wszystko, co po niej, circa 2005. Barwa wokalu gdzieś pomiędzy Kelly Family a przestrzenią kosmiczną. Wyjący mostek. Niezniszczalne sprawy. Kiedyś siłowałem się wokalnie z Neko i cały przebieg tej makareny uwieczniłem dyktafonem. To będzie pierwsza empetrójka, kiedy otworzymy dział ze śmiesznymi plikami. [Piąty Bitels]

29
Air France
No Excuses
[No Way Down; 2008]
posłuchaj

Morza, gejzery, utrzymuj się na wodzie!, piękne są te fale, zwolniony obraz, deska i radość. Każdy, kto potrzebuje trochę magii, niechaj słucha No Excuses. Tak, tak - choć ten wpis za tematykę wziął sobie raczej teledysk niż utwór jako taki, to właśnie muzycznie dzieje się tu magiczna miazga, przy której mityczny Merlin czy inny tam typ to taki sobie Harry Potter. A, i nie przejmujcie się. Też nie rozumiem tej gadaniny po francajsku. A kontakt z tym językiem, hi hi hi, mam. [Yeti]

28
Modest Mouse
Whale Song
[No One's First and You're Next EP; 2009]
posłuchaj

Powiem wam w sekrecie, że początkowo ten ranking był zawalony singlami z 2009 roku. Najwyraźniej odnieśliśmy wrażenie, że jeżeli nasz blog powstał w tym roku, to musiał być przełomowy dla światowej muzyki. Popytaliśmy się tu i ówdzie czy mamy rację. Niestety, uświadomili nam, jak bardzo się mylimy. Ale dziękujemy tym osobom, uratowały nas od wielkiej kompromitacji. Pozostawiliśmy z 2-3 single i wróciła w nas nadzieja. Oczywiście nie mogło zabraknąć najbardziej niesinglowego singla 2009 roku, który został naszym singlem roku. Po pierwsze, ponad 6 minut grania. Po drugi, 3 minuty czekania na wokal Isaaca Brocka. Po trzecie, śpiewa tylko przez półtora minuty. A dalej znowu możemy się cieszyć pięknym instrumentalem. Czemu ta piosenka jest taka ważna? Bo pokazuje, że Modest Mouse jest jeszcze w stanie nagrać płytę na poziomie The Moon and Antarctica. [SimonS]

27
Dungen
Panda
[Ta Det Lugnt; 2004]
posłuchaj

Pan da 3. A że 30% Szwedów pracuje w sektorze publicznym, to nam wyszło, że Dungen zakotwiczyło na 27 miejscu. Jak na prawdziwego wikinga przystało. Teraz czas na tekst. Jaki jest? Bardzo szwedzki. Byłem dwa razy w tym kraju, i pamiętam, że nauczyłem się jakiegoś słówka. Dzisiaj już nie pamiętam, jak brzmiało po polsku, a co dopiero w języku króla Karola XVI Gustawa. Wiecie, że Wazowie już nie rządzą w Szwecji? Od 1654. Czyli od dawna. A w 1689 się rozwiązali. To trochę smutne. Brzmi, jakby byli po prostu jakimś zespołem muzycznym. A to oznacza tylko tyle, że królowa Krystyna umarła, niepozostawiając potomstwa. Po szwedzku nazywali się Vasaätten, a nazwa wzięła się od snopka. Czyli Vase. Kojarzycie ten wyraz? Oczywiście! Chleb Wasa! Który jest robiony z żyta, które może być w snopkach. Poznaliśmy już jeden szwedzki wyraz. Niestety, mało prawdpodobne, żeby Dungen śpiewało o snopkach, dlatego wciąż nie wiem o czym są teksty. Ale najważniejsze jest to, że ładnie grają. Tak psychodelicznie. [SimonS]

26
Animal Collective
Peacebone
[Strawberry Jam; 2007]
posłuchaj
Peacebone to piosenka wejść. Idziesz gdzieś rankiem, drogą zbędną, i rozkoszujesz się. A to wejściem jako takim, a to wejściem bębnów, a chwilę później już jara Cię wokal. I jego wejście, oczywiście. Jednak gdy tylko te wszystkie inauguracje się zakończą, jesteś już tak wkręcony(a), że nie możesz tego wyłączyć. Btw nie wiem, czy wiecie, ale Animal Collective się odmienia przez osoby. Ja kocham, Ty kochasz, on/ona/ono kocha, my kochamy, wy kochacie, oni/one kochają. Cudo, cudo, cudo. [Yeti]

25
!!!
Me and Giuliani Down by the Schoolyard (A True Story)
[-; 2003]
posłuchaj

Magnum opus Wykrzykników to dziewięć minut bez blazy i silenia się na epik, za to z niebezpiecznie perfekcyjnymi partiami: basu, dęciaków, wszystkiego innego. Nie wyobrażam sobie tego inaczej niż takim, jakim jest. Muzycy pewnie też nie, bo zostawili swoje dzieło niezmąconym zbędnymi milisekundami. Szkoda jedynie bębniarza, ale to już nie mnie o tym wspominać. [Piąty Bitels]

24
Nite Jewel
Want You Back
[Want You Back (EP); 2009]
posłuchaj

Cały paradoks dotyczący Nite Jewel polega na tym, że poza Want You Back nic jej nie wyszło na tyle, na ile powinno. Singiel ten bowiem zdradza jej niebanalne umiejętności, których jednak wyraźnie nie wykorzystuje. Ten doskonały utwór oparty na pulsującym bicie i tak-strasznie-rozmytym-wokalu-że-sobie-nawet-nie-wyobrażasz nie dał Jewel większego sukcesu. Jak widać, nagranie jednej z najlepszych piosenek końca dekady nie wystarcza. Nawet na własną stronę na wikipedii. [Yeti]

23
Annie
Heartbeat
[Anniemal; 2004]
posłuchaj

To już nawet nie jest kwestia gustu, a jakiegokolwiek niespaczonego poczucia estetyki – znaczy to: nie każę nikomu niczego „lubić”, ale ciężko jest, jeśli komuś się to nie „podoba”. Kwestia bzdurnych uprzedzeń to chyba jedyne wyjaśnienie takiego zachowania. Naprawdę, trudno jest się przyczepić do dzika, którego jedyną wadą jest wyższość zwrotki nad refrenem – bo jeśli to rzeczywiście jest wadą, to co nie jest? Radzę też doczekać do wkroczenia gitary, to taka wisienka na tej tak czy siak „fajnej” „babeczce”. [Piąty Bitels]

22
Sophie Ellis-Bextor
Catch You
[Trip the Light Fantastic; 2007]
posłuchaj

Do Ellis-Bextor zraziłem się w 2001 roku, gdy w radiu królował Murder on the Dancefloor. Jest to jedna z tych piosenek, która wciąż powoduje u mnie chęć zwrócenia obiadu, chociaż minęło już 9 lat. Ale to dyskusja na inny temat. Dosyć ciekawy, ale może wrócimy do niego przy innej okazji. Teraz czas należy do Catch You. Właśnie, jest 2007 rok, ja wciąż mam złe wspomnienia z Sophie, aż tu nagle pojawia się ten utwór. Był to okres, gdy dopiero zaczynałem poznawać muzykę i pochłaniałem wszystko, co było otagowane jako indie rock. A tu Zofia wyskakuje z piosenką która brzmiała dla mnie, jak inspiracja nurtem młodej rockowej fali. Z perspektywy czasu muszę przyznać, że bardzo się myliłem. To brytyjska wokalistka wyznaczyła nowy trend i młodzi chłopcy wyciszyli gitary, na rzecz elektroniki. Oczywiście żadnemu nie udało się odnieść sukcesu na miarę Catch You. Powody były dwa, po pierwsze - nie posiadali takiego talentu. Po drugie - żaden nie wyglądał jak Sophie Ellis-Bextor. [SimonS]

21
Joanna Newsom
Peach, Plum, Pear
[The Milk-Eyed Mender; 2004]
posłuchaj

Heh. Gra kobieta na harfie. W tym momencie myślisz sobie: oho, będzie poważnie. Aha, spoko blad. Nic z tych rzeczy! Niemal dziecięcy wokal Newsom i luźny refren w stylu nananananan-ananananana-nananana powoduje, że zostaje Ci to zaskakujące połączenie w głowie. I cholera, ono do siebie pasuje niesamowicie. Chociaż jak się zastanawiam, to lepszą analogią do wokalu Joasi byłoby stwierdzenie: Tak śpiewałby Twój kot. Mrrrrrrrrr. [Yeti]


50-41 | 40-31 | 30-21 | 20-11 | 10-01

czwartek, 11 marca 2010

Single dekady: świat 40-31

Od razu wyjaśnienie: bardzo byśmy chcieli być punktualni. Niestety, nasz naczelny jest przykuty do łóżka, a my pokłóciliśmy się z panelem do edycji postów, więc każde nasze opóźnienie jest uzasadnione i nie oznacza, że gwiazdorzymy (to znaczy: to, że gwiazdorzymy, to swoją drogą, ale serio ciężko jest w grę dla trzech osób grać w dwie). Rozumiemy, że setki tysięcy naszych czytelników obgryzają paznokcie nie mogąc się doczekać kolejnych części podsumowania, ale życie boli.
Mamy również nadzieję, że podobnych spóźnień, niedomówień oraz powodów do płaczu będzie od tej pory mniej – w końcu jesteśmy coraz bliżej najlepszej dziesiątki zagranicznych singli 2000-09 według najbardziej prestiżowego wśród blogów czytanych jedynie przez redakcję. [Piąty Bitels]

40
...And You Will Know Us by the Trail of Dead
Another Morning Stoner
[Source Tags&Codes; 2002]
posłuchaj

Po chwili zapominam resztę piosenki, ale ten początkowy riff nucę cały dzień. Gdy szukałem odpowiednich singli, na to całe podsumowanie, Another Morning Stoner był jednym z pierwszych, który zapisałem w swoim notatniku. Przez głośniki i słuchawki przeleciało kilkadziesiąt utworów, a ja dalej nucę ten początek, który - na szczęście - wraca w późniejszych fragmentach utworu. No bo musiał. W końcu jest to jeden z najlepszych riffów ostatniej dekady. Przynajmniej w kategorii - wpadanie w ucho. [SimonS]

39
Röyksopp
Happy Up Here
[Junior; 2009]
posłuchaj

Junior niedorastał swoim poziomem poprzednikom. Ale po tej całej zabawie została jedna pamiątka, o której będzie można wspominać latami. Happy Up Here - opener, który mógł być też środkiem, oraz końcem, a powinien poprostu zostać absolutem. Jak to argumentował Bitles, takie tirli-tirli. Gość którego serdecznie witasz w progu swoich drzwi, ale gdy siedzi u Ciebie do późna w nocy, chciałbyś już go jakoś grzecznie wyprosić. Gdy wychodzi do toelaty, masz nadzieję, że zbiera się do wyjścia. Nic mylnego, przecież jeszcze tyle tematów do obgadania. W końcu wychodzi. Po kilku dniach zaczynasz tęsknić, a w domofonie znowu słyszysz tirli-tirli. [SimonS]

38
The Flaming Lips
In the Morning of Magicians
[Yoshimi Battles the Pink Robots; 2002]
posłuchaj

21:44:37 SimonS
Ale In the Morning of Magicians nie jest singlem. ale jak go wybrałeś, to powiedz, czemu akurat ten kawałek.

21:45:28 Piąty Bitles
Bo to moja ulubiona piosenka Flaming Lips

21:45:37 Piąty Bitles
A to chyba wystarczy

21:46:50 SimonS
ok

21:47:16 Piąty Bitles
Muzycznie, na całej długości, od pierwszego do sto piętnastego odsłuchu, kopara rysuje panele

21:47:31 Piąty Bitles
a tekstowo, no, jak to Coyne, wiadomo

21:48:38 Piąty Bitles
tylko tu jeszcze lepiej niż zwykle operuje tym swoim banałem i chamską wręcz pretensjonalnością

21:50:23 Piąty Bitles
i w ogóle siła tego czegoś: In the morning I'd awake / and I couldn't remember / what is love and what is hate? / the calculations error / what is love and what is hate / And why does it matter?

21:50:28 SimonS
i wszystko jasne

21:50:44 SimonS
dziękuję za wywiad

[SimonS i Piąty Bitles]

37
Junior Senior
Move Your Feet
[Boy Meets Girl EP; 2003]
posłuchaj

Zespół jednego przeboju. Chociaż podobno kolejny album był jeszcze lepszy. Ale czy znacie jakiś przebój z tej drugiej płyty? Pewnie zaraz się zgłosi "Anonimowy" i mnie poinformuje, że się nie znam, a na Hey Hey My My Yo Yo wszystkie kawałki są lepsze od Move Your Feet. Możliwe, ale płyty nie słyszałem i żadnej piosenki nie znam. Słuchacze Radia Zet też się ze mną zgodzą. Znacie coś, po za Move Your Feet? Nie? No właśnie, czyli zespół jednego przeboju. Ale to jest ciekawa sprawa. Zespół jednego przeboju. O Radiohead też się tak często mówi, że niby oprócz Creep, to nigdy nie mieli żadnego hiciora. A przecież to jeden z najważniejszych zespołów ostatnich 20 lat. Dlatego w międzyczasie będę musiał sprawdzić płyty Junior Senior. Bo jeżeli to ukryty headliner dekady? A, przez tą całą sprawę zapomniałem o singlu. Świetna piosenka. Przypomina mi okres, gdy grałem w Championship Manager 4. Co za czasy! [SimonS]

36
Róisín Murphy
Let Me Know
[Overpowered; 2007]
posłuchaj

Wszyscy wynoszą pod niebiosa płytę Ruby Blue, wraz z singlem If We're in Love. A ja, jak zwykle pod prąd. Przelobbowałem singiel z Overpowered. Nie zaprzeczam, If we're in Love to świetna ballada, ale ja wolę Panią z Irlandii w bardziej tanecznej wersji. Pierwsza płyta więcej wymaga od słuchacza i możliwe, że jest lepszym dziełem. Ale to jest ranking singli, a te mają pozostawać na długo w głowie. Dlatego Let Me Know. [SimonS]

35
Radiohead
Knives Out
[Amnesiac; 2001]
posłuchaj

Jeśli ktoś miał wątpliwości, jak prezentuje się jakość materiału następcy Kid A, mógł odetchnąć z ulgą, gdy tylko usłyszał Knives Out. Amnesiac, opisywany często jako zbiór odrzutów z rok wcześniej wydanego krążka, budził bowiem spore obawy. Jednak po odpaleniu tego singla, wszystko stało się jasne - oni znowu zmietli system. Tekst o kanibalach, teledysk z białaczką w tle, doskonałe przejścia gitar i zawodzący głos Yorke'a. Każdy, kto po premierze albumu w czerwcu 2001 roku nie poleciał do sklepu, by zakupić dokonania Brytyjczyków, w sierpniu nie mógł już mieć wątpliwości. Bo Knives Out to znak jakości i to o wiele lepszy niż jakieś Teraz Polska czy coś. [Yeti]

34
M83
Kim and Jessie
[Saturdays = Youth; 2008]
posłuchaj (Kim i Jessie zdejmują spodnie i koszulki, więc chyba +18)

Słońce. Lato. Wakacje. Puszcza Bukowa. Rower. 19:00 wieczorem. Powiew chłodnego wiatru, po upalnym dniu. Odtwarzacz muzyki. W słuchawkach Kim and Jessie. Czego chcieć więcej od życia? Działających przerzutek. Nieskrzypiącej przekładni łańcuchowej. Do wakacji pozostały 4 miesiące. [SimonS]

33
The Bird and the Bee
Polite Dance Song
[Ray Guns Are Not Just the Future; 2009]
posłuchaj

Nasi pupile już parę lat temu wypuścili na singla piosenkę, która wyróżniała się nawet na tak dobrym albumie, jak Ray Guns Are Not Just The Future. Wielowarstwowy bit, oparty na licznych powtórzeniach, klawiszach etc. plus wokal. No właśnie - wokal. Gra głosów na wysokości 2:40 - 2:50 to nic nowatorskiego, ale jakże doskonale wkompowanego w cały koncept singla, stanowiąca jego highlight i motyw, do którego chcę wracać nieustannie. Okej, może i ta piosenka nie zmieniła oblicza muzyki lat zerowych, ale stanowi doskonały przykład utworu, który swą zwykłością niezwykle rozwala na łopatki. Geniusz prostoty. [Yeti]

32
Kylie Minogue
Give It to Me
[Fever; 2001]
posłuchaj

Kylie powraca. W kolejnej odsłonie, Australijka bawi się głosem, tworząc niebywały klimat i zachęcając do tańca. Efekty telefonu, zmiany tempa, zabawy elektroniką, cudowne chórki, monolog Kylie od 2:15 przy wystopowanym bicie. 2:48 zapomnienia o wszystkim, 2:48 esencji tańca i popu. Jejku, Kylie, Ty mnie kiedyś wykończysz. [Yeti]

31
of Montreal
Wraith Pinned to the Mist and Other Things
[The Sunlandic Twins; 2005]
posłuchaj

Rozdzierający głowę bas, przeszkadzajki, chilloutowe ciamciaramcia, fajność popowości i popowość fajności tego cudaka. Klimat słodki jak garść aspartamu i truskawki ciapkające cukier na różowo. To wszystko takie oczywiste i pluszowe, a tak niepostrzeżenie miażdżące system, że chciałoby się wręcz tę piosenkę pogłaskać. Let's pretend we don't exist. [Piąty Bitels]


50-41 | 40-31 | 30-21 | 20-11 | 10-01

środa, 10 marca 2010

Single dekady: świat 50-41

Ranking singli światowych przysporzył nam nie lada problemów. Nie dość, że mieliśmy spory obsuw i goniły nas deadline'y, to ciągle nie mogliśmy się dogadać w sprawie utworów, które wejdą do zestawienia. Czysta matematyka zawiodła i nikt nie był nawet w 20% usatysfakcjonowany wynikami żmudnego liczenia głosów. W tej sytuacji powiedzieliśmy Non possumus królowej nauk i ostatnie prace wykończeniowe pojechaliśmy według burzliwej debaty w gabinecie naczelnego. Oto jej skutki. CHYBA jesteśmy wreszcie zadowoleni, oto nasze ulubione single dekady na świecie. [Yeti]

50
Architecture in Helsinki
Hold Music
[Places Like This; 2007]
posłuchaj

Fenomen tego zespołu z Australii nie jest wcale tak prosty do ogarnięcia, jak się wydaje. Mamy bowiem mnóstwo zespołów grających muzykę świrów. Od strony muzycznej, Hold Music ma swoją siłę głównie w bezsensownie gnającym pokładzie i licznych warstwach wokalnych, które przeplatają się tworząc dwugłosy, chórki i inne efekty. Jeszcze większego uroku całości dodaje teledysk kręcony na trampolinach, jakby podkreślając główną siłę zespołu: radość i SKOCZNOŚĆ właśnie. Cóż, na plakatach winni są pisać "Na koncert zaprszamy wszystkich świrów". Jestem świrem, piękna rzecz. [Yeti]

49
Ariel Pink's Haunted Graffiti
For Kate I Wait
[The Doldrums; 2004]
posłuchaj

Yeti cały czas myślał (myśli?), że mam uprzedzenia do Ariela Pinka. Otóż, zjedz mi spodnie. Nie może mi nie imponować ktoś, kto zapytany o Kate Bush, odpowiada, że nazwała dla niego płytę (Aerial = Ariel). Na mojej liście, de facto, nie ma miejsca dla For Kate I Wait (w ogóle, w pierwszym szkicu listy to miało być Can't Hear My Eyes, taka nieciekawostka), ale to kwestia wszechświetnej konkurencji, nie zaś słabości Pinka, który coś chyba ma z tą Bush, bo rozumiem, że For Kate I Wait też jest o niej / do niej. Ale w to mi graj. [Piąty Bitels]

48
Fool's Gold
Surprise Hotel
[Fool's Gold; 2009]
posłuchaj

Popełniłem już kiedyś opis tego potworka i właściwie od czasu tamtego publicystycznego fajerwerku niewiele zmieniło się moje Surprise Hotel postrzeganie, znaczy się, to ciągle jest moje Come Along (2001), moje Asereje (2002), moja Chihuahua (2003), osobiste Dragostea din tei (2004). Własna – no nie wiem – Umbrella, Crazy in Love, nawet jakieś This Love (This Love, heh), siakieś God is a Girl czy Będę brał cię w aucie. Zazdroszczę każdemu, kogo przerasta ta analogia. [Piąty Bitels]

47
Kylie Minogue
Can't Get You Out of My Head
[Fever; 2001]
posłuchaj

Ja już, zdaje się, pisałem o Kylie wiele razy. Cóż, przychodzi jednak taki moment, że Kylie wraca i znów muszę coś o niej skrobnąć. Hej, w sumie to zupełnie tak samo jak z jej singlami. Wiadomo, co jakiś czas, gdy stęsknimy się za dobrym komerszjalem, odpalamy Kylie. Bo tak, bo chcemy, bo to przebojowe i dobre, przyjemnie się słucha i zostaje w głowie. [Yeti]

46
Lindstrøm
I Feel Space
[-; 2005]
posłuchaj

Space'owatość I Feel Space jest trochę mniejsza niż space'owatość Souvlaki Space Station, równa space'owatości Ladies and Gentlemen, We Are Floating in Space, nieco większa niż w Thank You Space Expert i znacznie bardziej okazała niż w Spacemanie, tym z obrzydliwie przesterowanym wokalem. Perfidnie trywialne skojarzenia z podróżą kosmiczną są przyćmione rzeczywistym poziomem dziczyzny, a ewentualne wrażenia pozamuzyczne stłumione prostym jakby nie było, ale o-żesz-ty-w-mordę jak dobrym brzmieniem (wiem, to słowo nie istnieje). Lubicie instrumentale, wszyscy lubią instrumentale. [Piąty Bitels]


45
Milky
Just the Way You Are
[Star; 2003]
posłuchaj

Będzie krótko, bo i chodzi o niezbyt wiele. Ot, jedynie motyw refrenu. Nieustannie powtarzaną wokalizę, która jest usadowiona bardziej w "cholera, wciąga!" niż "e, nic takiego". Pojawiająca się i znikająca, by dać chwilę wytchnienia, daje słuchaczowi sporo słońca i wakacji. Uczucie beztroski jest silnie propagowane w tym singlu i w klipie do niego, więc nie będziemy się troszczyć o jakieś opisy. Przecież kumacie, singiel. [Yeti]


44
Röyksopp
What Else is There?
[The Understanding; 2005]
posłuchaj

Wizytówka zespołu. Trzeba przyznać, że bardzo dobra. Na wokalu Karin Dreijer Andersson z The Knife, do tego świetny teledysk. Mrok, atmosfera jak z horroru. Noc, opustoszałe miejsca, brak przyciągania ziemskiego, fruwają budynki, wokalistka też odrywa się od podłoża. Ciemny las. Następnie dom, który wydaje się pusty, a w nim jakaś arystokratka jedząca w samotności obiad. Wideoklip pełen tajemnic, który świetnie współgra z muzyką. Nie trzeba polecać, przecież każdy zna. [SimonS]

43
M.I.A.
Paper Planes
[Kala; 2007]
posłuchaj

Pięć elektryzujących dowodów na moc Paper Planes:
1. Źródło napięcia.
2. Przewód.
3. Odbiornik numer jeden.
4. Odbiornik numer dwa.
5. Odbiornik numer trzy. [Piąty Bitels]


42
Boards of Canada
In a Beautiful Place Out in the Country
[In a Beautiful Place Out in the Country EP; 2000]
posłuchaj

Ej, no, ale, bo nie rozumiem, stary, dlaczego - ale to DLACZEGO? - o ile na Geogaddi zwraca się jeszcze uwagę, o tyle - ej, no, cóż - Beautiful Place jest EP-ką zupełnie zapomnianą? Ej, bo w ogóle, no, że ten, wiecie, zupełnie niesłusznie, bo KAŻDY losowo wzięty z niej utwór, jest warty użycia CAPS LOCKA, ludzie. Coś mało ważnego, stary, tu wpisz, ej, kumasz. Bardzo lubię Plastic i Furię Futrzaków, ej, no. [Piąty Bitels perfidnie pastiszujący Yetiego]

41
Radiohead
There There
[Hail to the Thief; 2003]
posłuchaj


U nas nie ma, proszę państwa, taryfy ulgowej. Możesz nagrać kapitalną piosenkę, ale nie dasz jej na singiel i już się pięć razy zastanowimy, czy ma mieć miejsce na naszej liście. Możesz nagrać kapitalną piosenkę i wypuścić ją jako singiel, ale może ona nie mieć potencjału singlowego - i znowu niepowodzenie. Nawet jeśli nazywasz się Radiohead. Jednak There There to jeden z nielicznych singlaków najważniejszych muzyków dekady, który ostatecznie w rankingu swoje miejsce znalazł. W dziełku tym widać bowiem cały kunszt Brytoli. Genialna kompozycja, rozpoczęta bębnami (moja siostra nazwała je kiedyś afrykańskimi, heh), rozłożenie gitar i mistyczny głos Thoma Yorke'a. Całość wzbogacona o jeden z ciekawszych teledysków w historii zespołu. I choć There There w rankingu piosenek jako takich byłoby wyżej (wejście ostrej partii Greenwooda!), to tu mamy zestawienie singli. Sorry, Thom. [Yeti]


50-41 | 40-31 | 30-21 | 20-11 | 10-01

niedziela, 28 lutego 2010

Single dekady: Polska 10-01

Ostateczne rozwiązanie kwestii polskich singli. Teraz parę dni przerwy i otrzymacie rankingi światowe, będzie się działo. [Yeti]


10
Kings of Caramel
Dolphins in Wales
[Kings of Caramel; 2008]
posłuchaj

Ostatnio, wraz z upływem czasu, coraz mniej jaram się muzyką gitarową. Znaczy: uwielbiam ten instrument, uwielbiam jego brzmienie itd., ale zaczynam przesuwać akcenty (niegdyś wyłącznie gitarowe) na inne sfery muzyki i, muszę przyznać, dobrze mi z tym. Mówię o tym nie bez przyczyny - wszak pierwsze pociągnięcia za struny w Doplhins in Wales to jeden z najgenialniejszych dialogów gitary z resztą instrumentarium w polskiej muzyce. Współpraca, jaka zachodzi tu między kolejnymi bohaterami (gitara, pianino, dęciaki, wokal etc.) sprawia wrażenie - jednocześnie! - swego rodzaju mechaniczności oraz sporego nawarstwienia emocjonalnego. Cóż, ja się tam nie będę rozwodził - jeśli nie masz ciar podczas słuchania tego utworu, to chyba w ogóle nie mam po co pisać. A jeśli masz, to sam wiesz. [Yeti]


09
Łona&Webber / Łona&The Pimps
Bumbox
[Absurd i nonsens / -, 2007/2009]
posłuchaj

Trzeba być świetnym kucharzem, żeby z dwuletniego dania zrobić coś tak pysznego. Łona zaprosił do współpracy zespół The Pimps i razem stworzyli nową wersję Bumboxu. Tylko co z tego, jak on dalej nie działa? Ale to nieważne. Znaczy, bardzo współczuję, ale czy przy tak chillaoutowych rytmach ktoś by się tym przejmował? Nie, przy tej piosence wszystkie problemy same się rozwiązują. Nawet ten Pan z początku teledysku, nie martwi się tym, że został bezrobotnym. W mig znalazł pełną butelkę piwa, wolną kanapę i postanowił się zrelaksować. Proponuję wam to samo. A Łonie z The Pimps zalecam nagranie wspólnej płyty. To by dopiero było smaczne. [SimonS]


08
Muchy
Miasto Doznań
[Terroromans; 2007]
posłuchaj

To właśnie ta piosenka powinna reklamować Poznań, a nie jakieś tam Audiofeels. Nie znam za bardzo tego miasta. Rok temu byłem tam na koncercie Radiohead i to chyba wszystko. Ale z tego co pamiętam, to faktycznie centrum świeci na żółto. Ważna sprawa też była - koncert. Na krótką miłość już nie starczyło czasu. Z tymi samolotami z papieru jednak bym się nie zgodził. Przecież Poznań to miasto ekologiczne, nie można od tak marnować papieru, na jakieś głupie samolociki. Dobrze, że Thom Yorke przed przyjazdem nie przesłuchał Miasta Doznań, bo by mógł się oburzyć, jak poznański zespół chce marnować papier. Po za tym, Notoryczni Debiutanci zostaną wydani w plastikowym pudełku! Cóż za skandal! A jeszcze tutejsi chłopcy chcą pokazywać dziewczynom jak się skacze z dachu. Dwoma słowami - miasto rozpusty. Tak więc zapraszam do Szczecina. U nas przynajmniej logo ma ekologiczne barwy. A, że centrum wygląda tak nierozsądnie? To nieistotne. [SimonS]


07
Cool Kids Of Death
Butelki z benzyną i kamienie
[Cool Kids Of Death; 2002]
posłuchaj

Nie wszystkie dni są piękne (bo nie we wszystkie są nowe rzeczy na Uchem w Nutę, wiadomo). Czasem czujesz się wściekły(a) i chiałbyś (chciałabyś) to wyładować. Nie kupuj worka treningowego, nie trzep dywanów, nie maltretuj siostry i nie truj chomika. Odpal sobie Butelki z benzyną i kamienie i wykrzycz Mamy butelki z benzyną i kamienie / butelki z benzyną i kamienie / wymierzone w ciebie! Jeśli Ci to nie pomogło, to udaj się do najbliższego lekarza lub zabij od razu, bo jesteś stworem dziwnym. Nie ma lepszego wyładowania złości, większej ilości dobrego muzycznie krzyku, buntu i zniszczenia. "Masakrujemy gitarami, masakrujemy perką, masakrujemy wokalem, masakrujemy tekstem - nazywamy się Cool Kids Of Death." - tak powinien się przedstawiać ten zespół przed koncertami. Ej, i powaga, tak jest. [Yeti]


06
Ścianka
The Iris Sleeps Under Snow
[Dni wiatru; 2001]
posłuchaj

Ostatnimi czasy była świetna okazja, żeby w pełni poznać magię tej piosenki. Ja tę okazję w jakimś stopniu wykorzystałem. Trzecia w nocy, cały dom śpi. Zostałem tylko ja, ta piosenka i śnieg który padał za oknem. Oczywiście efekt byłby lepszy, gdybym ze słuchawkami na uszach, przeszedł się po dworze. Tylko czy blokowisko odda w pełni klimat tej piosenki? Nie sądzę. Dlatego przydała by się jakaś piękna starówka albo zasypana wieś. Wtedy bym mógł napisać, że w pełni poznałem magię zimy. Mam to co mam i za zimą dalej nie przepadam. Lecz słuchając tego utworu, mogę patrzeć z uśmiechem na twarzy jak za oknem pada śnieg. To tylko 4 minuty. Ale jedne z najważniejszych w tej dekadzie. [SimonS]


05
Furia Futrzaków
Cukier w kostkach
[-, 2008]
posłuchaj

Bądźmy wobec siebie szczerzy, dobrze? Polska muzyka pop, poza paroma nielicznymi wyjątkami (widzieliście w tym rankingu) żalem stoi, żalem krzyczy, żalem pluje. I przyznam, że trochę nie kumam, JAK stało się TO, co SIĘ STAŁO. Oto nagle, zupełnie z niczego, dowiedziałem się o projekcie Furia Futrzaków. A właściwie o jednej ich piosence. Nosiła nazwę Cukier w kostkach i została zamieszczona na myspace zespołu. Gdy już zdecydowałem się ją włączyć, przywitał mnie elektroniczny bit połączony ze zdeformowanym głosem wokalistki. Po tym pierwszym, średnim wrażeniu, nadeszła kolejna partia. Wokal stał się wyraźniejszy, w bicie zaczęło się więcej dziać. Nagle doszło do nielogicznej gry głosów, przemian, przeplatanek i kolejnych warstw, włącznie z niezrozumiałym refrenem. "Cholera, o co chodzi?" - pomyślałem wówczas. Minęły dwa dni. Cukier w kostkach miał już kilkadziesiąt odtworzeń na słuchawkach. Już dwa dni chodziłem z opuszczoną szczęką, już kochałem refren, kochałem zwrotkę, kochałem wszystko. Wydawało mi się, że bardziej nie można, ale - kurcze - można. Mam tę piosenkę od ponad roku i z każdym dniem uwielbiam ją bardziej. Zarówno Tętno mam... ach!... w normie / choć działasz na mnie działasz tak podświadomie / a moje dłonie drżą, działasz na mnie tak jak i kolejne zwrotki wprowadzające narrację do tytułowych kostek cukru wrzucanych do kawy w pewnym ściśle określonym celu. Wybaczcie, użyję tego zabiegu kolejny raz, ale kto przy Niech jeszcze jedna cukru kostka / zbyt chłodnej kawie smaku doda / jest zbyt czarna i zbyt gorzka / wolałam, gdy ty budziłeś mnie nie popadł w refleksję, że to NAJDOSKONALSZE wyrażenie tęsknoty ever; kto nie wcisnął przycisku REPEAT przy słuchaniu tego utworu; kto nie zakochał się - chociaż na chwilę - w Kindze Miśkiewicz... KTO NIE POCZUŁ SIĘ SZCZĘŚLIWY słuchając Cukru w kostkach, KTO NIE CZERPAŁ RADOŚCI z jego kolejnych odtworzeń... słowem: kto nie kuma Furii Futrzaków... Cóż, nic mu nie powiem. Sam powinien zrozumieć, że wolę od niego Cukier w kostkach. Naprawdę. [Yeti]


04
Afro Kolektyw
Przepraszam
[Połącz kropki; 2008]
posłuchaj

Rozumiem, że ideą demotywatorów jest wywlekanie na stronę główną jak najbardziej trafnych spostrzeżeń bardzo ostro obchodzących się z rzeczywistością, ta? To, pardon, zabierać swoje zabawki i wynocha na inną piaskownicę, bo tym samym zajmuje się Afro i jest parę klas lepszy. A jeśli ktoś ma jakieś wątpliwości, to bardzo cię przepraszam, bardzo ci współczuję i bardzo mi cię żal. Słodko-gorzka narracja z wszystkich domorosłych mistrzów ciętej riposty robi ledwo wycwanionych, niedzielnych widzów doktora House'a, a jeśli ktoś w lepsze słowa - niż Kolejny raz / zgadzam się ze mną, a ona z nią / marnujemy czas - ubrał zjawisko kłótni, to jest jakimś bossem języka polskiego. [Piąty Bitels]


03
Afro Kolektyw
Mężczyźni są odrażająco brudni i źli
[Połącz kropki; 2008]
posłuchaj

Ale to już było, i wraca po raz kolejny. Najpierw zwrotka z tej piosenki znalazła się na 33 miejscu, w ulepszonym Zapachu Wrzątku. Nie minęły dwa dni, a na 15 lokacie pojawiło się Marcello, w którym pada tytuł tego utworu. Trzecia pozycja. Najlepszy kawałek 2009 roku, okazał się za słaby kondycyjnie, żeby walczyć o złoto. Ale to i tak wspaniały rok dla tego utworu, złoto i brąz od Uchem w Nutę! Gratulujemy! Sorry za te bzdury, no ale co jeszcze można napisać o tym kawałku? Świetnie go opisał Yeti w podsumowaniu 2009 roku i w pełni się z nim zgadzam. Genialny tekst, dopasowana idealnie melodia. Czego chcieć więcej? Tak samo świetnej płyty jak Połącz Kropki. A, że z płyty na płytę Afro Kolektyw jest coraz lepszy, to na przyszłych Igrzyskach Dekadylicznych będą walczyć o całe podium. [SimonS]


02
Lenny Valentino
Chłopiec z plasteliny
[Uwaga! Jedzie tramwaj; 2001]
posłuchaj

Już pisałem, że Lenny Valentino nie jest singlowym zespołem. No, ale! Przecież ten projekt pokazał, że w Polsce też da się nagrywać dziesiątkowe rzeczy. Gdyby tę płytę nagrali Anglicy, walczyliby z Radiohead o miano najważniejszego zespołu dekady. Dlatego ta piosenka musi być na drugim miejscu i nie ma gadania. Nie ma chłopca z Manchesteru, jest z Mysłowic. Wszystko widziane oczami dziecka. Napisane przez dorosłego mężczyznę. Ale jak! Perfekcyjnie przedstawiony świat dziecka, który ma swoje ulubione zabawki, ma plastelinę, pamięta dokładnie swoje urodziny. Aż żal, że sam pamiętam tak mało ze swojego dzieciństwa. Trzeba więc dziękować Arturowi Rojkowi, że tak pięknie przedstawił świat widziany oczami malca. Bo przecież już te czasy nigdy nie wrócą. [SimonS]


01
Ścianka
Miasta i nieba
[Białe wakacje; 2002]
posłuchaj

Okej, do tej pory skupialiśmy się na rozmowie o muzyce lub/i emocjach. Znaczy: wszystkie dotychczasowe opisy dotyczyły jednej z tych sfer lub obu jednocześnie. Jednak w przypadku tego straszliwie długiego i straszliwie anty singlowego dzieła, w zasadzie nie ma jak o tym pisać. No bo umówmy się - nikt z nas nie słyszał lepszych klawiszy, nikt z nas nie słyszał lepszego basu, nikt z nas nie jest w stanie ogarnąć, jak oni to zrobili, co ich do tego popchnęło i dlaczego. NIKT, absolutnie NIKT - ja też. Ścianka tym utworem zmiotła system tak całkowicie, że w zasadzie nie ma sensu pisać o Miastach i niebach, ich po prostu należy słuchać. Ale ale, uwaga. Miasta i nieba to NIE JEST zwykły utwór. Jeśli, Czytelniku, wiesz, że w ciągu siedmiu minut i czterdziestu sekund nie jesteś w stanie zapewnić sobie absolutnej ciszy + słuchawek + jesteś niewyspany / zmęczony / zły / jesteś w jakimkolwiek stanie, który uniemożliwia absolutne skupienie = NIE SŁUCHAJ. Miasta i nieba to nie jest piosenka. To jest dzieło, to jest ARCYDZIEŁO polskiej muzyki, szczyt możliwości kraju nad Wisłą i poziom, na który mało kto jest się w stanie wspiąć. Nie należy go słuchać ot tak, ba - nie należy go słuchać w ogóle. Te siedem minut i czterdzieści sekund to totalna KONTEMPLACJA. Tak, to już wykracza poza kategorie recenzenckie. Tak, to już wykracza poza MUZYKĘ i EMOCJE. To jest, człowieku, MUZYCZNY ABSOLUT w kraju nad Wisłą. Nie uświadczysz tu niczego lepszego. Bitwa pod Grunwaldem; najwybitniejsze dzieła Kochanowskiego, Słowackiego, Mickiewicza; powstanie warszawskie i Miasta i nieba - oto Polska właśnie. Nie dam Ci nic i Ty nie dasz mi nic / mieszkamy na zupełnie różnych drzewach. [Yeti]


50-41 | 40-31 | 30-21 | 20-11 | 10-01